Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ja. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 stycznia 2019

Portret mężczyzny w kapeluszu.

Czołgiem ludzie!


Troszkę mnie tu nie było, ale miałam wieeele spraw do nadrobienia. Tak czy siak mam już w planach trzy notki w przód dla Was i baaaardzo mi miło za tak ogromny odzew od Was w poprzednim wpisie! Dzisiaj krótko i na temat, bo nie chcę Was zanudzić a jedynie pokazać moją nową pracę, którą dzisiaj kończyłam.

Strasznie ciężko mi się rysuje, gdy na dworze jest już ciemno. Pomimo, że mam białe światło w pokoju, to i tak ma się nijak do jasności z zewnątrz. Także staram się rysować w godzinach 10-14, tak jest najlepiej. Chociaż już powoli, powolutku, gdy wstaje rano do pracy robi się coraz jaśniej, no ale to jeszcze nie ta jasność, która pobudza do życia.

#nienawidzezimy

Wybrałam sobie na dzisiaj portret mężczyzny, miałam ogromny problem z twarzą, nie chciałam się skupiać na szczegółach, ale też na zdjęciu poglądowym szczegółów nie miałam, jedynie skromną postać. Troszkę przerysowałam i chciałam dodać więcej cieni, niż zwykle, aby nauczyć się cieniowania. Tym razem dłoń, uważam, że nawet mi wyszła, po ostatnich problemach z jej strukturą. Gorzej z twarzą, ale myślę, że masakry nie ma. Pamiętajcie, że wciąż się uczę :) .


Całość zajęła mi jakieś trzy godziny z kawałkiem, a do jego wykonania prócz kartki A4 użyłam:




5 mniejszych ołówków: od lewej, B5, HB z Noris, Ołówek melaliczny, zwykły ołówek HB i cienki ołówek HB do rysowania małych elementów (np, rzęsy). Dwa ołówki większej gramatury KOOH-I-NOOR B6 i B4, gumka biała z Tiger'a , dwa wiszery (gruby i cienki) i ostrzypałka z dwoma wejściami.

A jak u Was minęły ostatnie dni? Trzymacie się postanowień noworocznych? :D 

DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE





wtorek, 8 stycznia 2019

Sztuka gryzmolenia.

Czołgiem ludzie!


Witam Was w drugim wpisie w tym roku, mam nadzieję, że wszyscy wypoczęci wróciliście do swoich prac. Bo ja niekoniecznie wypoczęta, mimo, że miałam dużo wolnego i wciąż mam troszkę czasu, to czuje się, jakby mnie jakiś fortepian przygniótł, czy cokolwiek dużego. Powiem Wam szczerze, że chyba już dzisiaj z dwadzieścia razy narzekałam na to, że nie ma jeszcze wiosny. Strasznie nie lubię zimy, a pomyśleć, że dopiero się zaczęła...brrr...

Dzisiaj przychodzę do Was z prostymi rysunkami. Taka troszkę typowa grafika, ludzie bardzo, a nawet maksymalnie uproszczeni. Zrobiłam kilka rysunków, najbardziej podoba mi się siedząca para przyjaciółek na mostku. Inspirowałam się dawnymi spotkaniami z przyjaciółką na pomoście niedaleko domu. Podoba mi się w szczególności czapeczka, która ma dama po prawej. Kiedyś dawno temu też takie nosiłam, szczególnie na wyprawy do lasu. Pamiętacie, jak były modne takie kapelusze z jeansu?




Dużą rolę w takich rysunkach tworzą gryzmoły i nieprzemyślane kreski. Oto Pani z kubeczkiem. Specjalnie sweter wydaje się bardzo szeroki. Mogłam wycieniować bardziej ręce, ale uznałam, że tak będzie ciekawie. 
Pani w sweterku ma bardzo małe łapki. Powiem Wam, że dłonie to dla mnie zawsze jest i był hardcor. Akurat specjalnie zrobiłam je na pozór małych chomicznych i bardzo je uprościłam, ale zawsze dłonie to dla mnie wyzwanie. Chyba na dniach będę musiała poćwiczyć, może pochwalę się efektami :). Poszperam, może coś w książce do rysunku będzie.

Ten rysunek uwielbiam, chociaż ma już sporo czasu za sobą. Odkryłam go w szkicowniku prowadzonym w 2014 roku. Znowu dłoń prosi o pomstę do nieba, ale bardzo podobają mi się włosy.




Proste rysunki kojarzą się z kreskówkami. Tu z wyobraźni machnęłam dwie postacie a'la kreskówkowe. Bez detali, jedynie dwoma ołówkami, cienkim, a potem grubszym - 4B. Minimalizacja szczegółów. O to właśnie chodzi w takich rysunkach, które często wykonywało się w szkole na nudnych lekcjach na marginesach
:D.
Postacie są wykonywane bardzo szybko, bez detali i dzięki temu właśnie mają taki swój własny urok.
Czasami lubię sobie pogryzmolić tak z myśli, bo wychodzi coś fajnego, a takie rysunki może zrobić każdy. Dosłownie każdy, wystarczy kartka i ołówek.






A Wy czasami lubicie sobie pogryzmolić tak bez sensu?

Jeszcze małe, moje własne podsumowanie roku 2018 :) W kilku zdjęciach!

DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE

niedziela, 9 grudnia 2018

LOSOWANIE MIKOŁAJKOWE - WYNIKI, GWIAZDKI I ŻYCZENIA - Blogmas 3/8

Czołgiem Ludzie! Idą Święta!




Zapraszam Was serdecznie na trzeci z ośmiu Blogmasów. Mam nadzieję, że będzie miło, ciekawie i z uśmiechem na twarzy! Pamiętajcie, że za każdy komentarz wchodzę na Wasze blogi, czytam ostatni wpis i również pozostawiam po sobie ślad! Do czytania polecam włączyć sobie pioseneczkę u góry! Także życzę miłego czytania, oglądania i słuchania!

Zacznijmy więc od otworzenia trzech tym razem okienek naszego Blogowego kalendarza!



6.12. - LOSOWANIE


Pamiętacie, jak cały czas wałkowałam na blogu, aby zgłaszać się do konkursu w którym można wygrać kartkę zrobioną przeze mnie w pierwszym Blogmasie, a także drobny dodatkowy upominek? Teraz czas na wyniki. Wzięłam nazwy wszystkich osób, które do 4 grudnia wpisały pod postami ,,Biorę udział", albo w jakikolwiek inny sposób dali znać, że chcą brać udział w konkursie i wpisałam je na stronę, która losuje online wygraną osobę, żeby było sprawiedliwie zrobiłam screena wylosowanej za pierwszym razem osoby. 

Także moi drodzy wszem i wobec ogłaszam, że Mikołajkowy Konkurs wygrywa (famfary proszę)....




Agnieszce serdecznie gratuluje, a teraz pokazuje jaki podarunek leci do Niej w paczuszce ode mnie:



Do Agnieszki leci oczywiście wspomniana wcześniej karteluszka, ale oprócz niej parę malusich drobiazgów... notesik ze świąteczną choineczką na świąteczne zapiski, skarpety w choinki, bo przecież kto nie lubi skarpet, trzy lakiery do paznokci, które właściwie są podkreślaczami i książkę ,,Nie przejdziemy do historii" autorstwa Macieja Frączyka, czyli znanego, nieznanego z jutuba Niekrytego Krytyka. Mam nadzieję, że taki upominek będzie się podobał, czekam do 15 grudnia na przesłanie mi adresu do wysłania paczuszki na email: BlogiBeatrycze@wp.pl . Jeśli do tego czasu nie dostanę adresu, to wygrana zostaje utracona ze względu na to, że nie będę w stanie odwiedzić ponownie poczty z przyczyn osobistych.


7.12. - GWIAZDKI

Nietypowe gwiazdki, które wykonałam za pomocą nitki, materiału i  papieru. Dołączając do niego stary, zrobiony w dzieciństwie łańcuch.


Niestety nie ujęłam tego na zdjęciu (a już jest ciemno), ale na gwiazdkach są kolejno literki układające się w napis - ,,Merry Christmas". A no i Zbychu się klasycznie załapał na zdjęcie!


8.12. - NAPIS WESOŁYCH ŚWIĄT

Wykonany atramentem! Mam pytanie do starszych osób, może się tu ktoś znajdzie... czy podobnym pisaliście w dzieciństwie, jak długopisy nie były popularne? Jeśli tak to szacun, bo ja miałabym wiecznie uwalone dłonie...


Miałam stalówki z różnymi końcówkami, jak widzicie na zdjęciu wszystko jest uwalone w atramencie. O dziwo, długo można nim pisać, myślałam, że po zrobieniu kreski, nie będę miała już tuszu. Po Blogmasach postaram się zrobić coś kreatywniejszego, teraz niestety nie mam na to czasu...


A co u mnie?

6 grudnia, w Mikołajki, tradycyjnie odwiedziliśmy, mimo chłodu ogromnego jarmark Bożonarodzeniowy. Tym razem bardziej niż jarmark zaskoczył mnie urok najnowszej w Polsce galerii Forum w Gdańsku. Naprawdę dali czadu jeśli chodzi o urok świąteczny! Przecudne ozdoby, piosenki świąteczne w tle... największa choinka i gigantyczny oświetlany statek, który naprawdę robi wrażenie!

Przybył również Mikołaj tradycyjnie, jak to w galeriach bywa, byliśmy na zakupach, świątecznej kawce i miło spędziliśmy czas. Pierwszy raz poczułam tą świąteczną atmosferę!







Powiększyłam specjalnie... robi wrażenie?


A co Wy robiliście w Mikołajki? Mieliście kiedyś styczność z atramentem? Piszcie w komentarzu i czekajcie na kolejne konkursy!


Hoł hoł hoł
Do namalowania!
Pozdrawiam!

Beatrycze




sobota, 17 listopada 2018

Liście, świeżak i dużo octu.

Czołgiem ludzie!


Co tam u Was? Bo u mnie całkiem dobrze... już powoli dochodzi do mnie, że jest coraz zimniej i będzie jeszcze zimniej, więc jesienna aura zadomowiła się na zawsze. Czas na ciepłą herbatkę, czy kawkę, kruszone pierniczki i dobrą książkę przy zapalonym kominku zapachowym, który uwielbiam uważam za otwarty.

I skrobanie szyb. Tego nie znoszę!

Kolory rozmazanej kupy
Dzisiaj chciałabym pokazać może nie dzieło mojego życia, ale coś co bardzo podkreśli uroki tej jesieni, która, chociaż jeszcze się nie kończy to trzeba niestety przyznać, że swoją magię ma za sobą. Liście opadły, na drzewach bieda niczym w sklepach za czasów PRL'u (uwielbiam swoje porównania, nie wiem czemu wyobraziłam sobie drzewo z butelkami octu w koronie - chyba to namaluje).



Kredy dwie, jedna bardziej żółtawa, jedna brązowa - taki oto zestaw był w haulu w Tigerze, zamówiłam podobne i więcej na Aliexprees, ale pewnie przyjdą jakoś w 2034 roku. Szczerze mówiąc mają podobne namaszczenie jak typowa kreda, ale dodatkowo jakby z jakąś pastelą. Ciekawie się łączą, ale jednak wciąż tworzą się grudy i strasznie brudzą, więc dzieciakom nie polecam. Chyba, że ktoś lubi picasso na ścianie!

Zrobiłam połączenie paru liści, małego napisu, troszkę ołówka 6B, dzięki czemu pogrubiłam kontury. Koszmar polega na tym, że chciałam Wam pokazać, jak ładnie przeszłam tonacje z brązu przez lekki brąz aż do ciemnego, ale na zdjęciach, jak zwykle chu#a widać. Więc klapa od sedesu zostaje zamknięta (moje opisy są naprawdę denne). Mam nadzieję, że jednak coś tam widać.



Na koniec dwa szkice z mojego notatnika, jeden bardzo nawiązuje do jesieni i do zainteresowań obecnej młodzieży, czyli jest to szkic mojego w sumie jedynego świeżaka z Biedronki. Nie wiem, pewnie ma jakieś imię, a jak coś to piszcie w komentarzu bo nie pamiętam, jak te kulki się nazywały. I tak metki nie odrywałam, bo komuś pewnie oddam, albo pies zeżre.




Zbychu się doczepił do zdjęcia. Ma parcie na aparat.













Chciałabym dać fajny wpis, gdzie będę rysowała bohaterów Disney'a więc w komentarzach piszcie, jaki jest Wasz ulubiony bohater, a ja wbiorę trzy i machnę na kolejny wpis!

A na sam koniec chciałabym pokazać uroczy rysunek nawiązujący do 11 listopada namalowany przez 6-latkę :) Urocze?





Jeszcze raz powtarzam! :)

W grudniu odbędzie się losowanie na kartkę do Was. Samodzielnie wykonam kartki podczas Blogmasa i jedna z nich może trafić do Ciebie w 100% zrobiona przeze mnie z życzeniami. Więc jeśli zawsze było Wam smutno (bo mi tak), że nie dostaliście karteczki z życzeniami to można to zmienić.

Do pierwszego grudnia zgłaszajcie się w komentarzach pod tym postem, bądź pod innymi, aby wziąć udział w losowaniu. Dodatkowo do karteczki dodaje mały świąteczny prezencik, także uważam, że warto, bo nic Was to nie kosztuje, a możecie zyskać, tym bardziej, że mało osób czyta tego bloga więc macie ogromne szanse.

Aby się zgłosić wystarczy w komentarzu napisać BIORĘ UDZIAŁ, a ja Cię zapiszę do mojego zeszyciku. Wystarczy raz napisać pod jakimkolwiek postem, komentując później, nie musisz się powtarzać :). Z wylosowaną osobą się skontaktuje poprzez bloga i poproszę o wysłanie na maila danych kontaktowych. Dane kontaktowe będą znane jedynie przeze mnie :)


DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE




niedziela, 11 listopada 2018

Po prostu szkice...

Czołgiem ludzie!


Dzisiaj miałam bardzo artystyczny dzień, bo od rana malowałam i już w połowie tworzę dla was coś na blogmasa o którym mówiłam już i o którym wspomnę pod koniec notki jeszcze raz i nie ostatni.

Krótka notka, bo bardziej związana z moimi ćwiczeniami dłoni co do portretów, żeby nie wyglądały jak kupa, także dzisiaj na lupę idą dwa szkice. 

Niestety z góry mówię, że szkice są dawne, niestety w tym tygodniu miałam tak wiele pracy, że nie byłam w stanie namalować kompletnie nic. No dobra kłamię... miałam namalować Red Lipstick Monster, ale poległam w gruzach, bo całość nie wygląda najlepiej. Cóż...bywa i tak. Może Wam pokaże kiedyś, do pośmiania się.

Dla Was aktualnie robię kalendarz adwentowy, który wymaga wiele pracy, ale w następnym poście obiecuje jesień z fajnej perspektywy, aby troszeczkę odpocząć od ołówków.

Pierwszym rysunkiem jest malutkie dzieciątko. Zdjęcie jest z internetu, ale jest to chyba jedyne małe dziecko, jakie kiedykolwiek narysowałam.

Dzieciątko ma fajne królikowe wdzianko, chętnie sama bym takie założyła, chociaż mam podobne :D.






Kolejny z nich to portret pewnej dziewczyny. Proste włosy specjalnie mają za zadanie zrobić efekt takiej lekko geometrycznej płaszczyzny, a różowe serduszka to taki, myślę, że miły dodatek. Bardzo mi się podoba tło, zazwyczaj usuwam je z przesłanego mi zdjęcia, ale tym razem mi się podoba, więc postanowiłam narysować...




To by było na koniec... dzisiaj krótko, zwięźle i na temat, ale mam nadzieję, że mi wybaczycie. Kolejna notka świeża, z nowym rysunkiem!

Ogłoszenia Parafialne!

W grudniu odbędzie się losowanie na kartkę do Was. Samodzielnie wykonam kartki podczas Blogmasa i jedna z nich może trafić do Ciebie w 100% zrobiona przeze mnie z życzeniami. Więc jeśli zawsze było Wam smutno (bo mi tak), że nie dostaliście karteczki z życzeniami to można to zmienić.

Do pierwszego grudnia zgłaszajcie się w komentarzach pod tym postem, bądź pod innymi, aby wziąć udział w losowaniu. Dodatkowo do karteczki dodaje mały świąteczny prezencik, także uważam, że warto, bo nic Was to nie kosztuje, a możecie zyskać, tym bardziej, że mało osób czyta tego bloga więc macie ogromne szanse.

Aby się zgłosić wystarczy w komentarzu napisać BIORĘ UDZIAŁ, a ja Cię zapiszę do mojego zeszyciku. Wystarczy raz napisać pod jakimkolwiek postem, komentując później, nie musisz się powtarzać :). Z wylosowaną osobą się skontaktuje poprzez bloga i poproszę o wysłanie na maila danych kontaktowych. Dane kontaktowe będą znane jedynie przeze mnie :)


DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE



piątek, 2 listopada 2018

Rysunki z użyciem węgla i haul zakupowy z Tigera!

Czołgiem ludzie!


Dzisiaj chciałabym Wam pokazać rysunki z użyciem węgla rysunkowego. Kiedyś już pokazywałam, że użycie zbyt dużej jego ilości daje wrażenie czarnej papki, albo jakby ktoś d#pę wytarł o komin i przelał na papier, dlatego dzisiaj minimalistyczna jego ilość będzie, także zapraszam do czytania i oglądania i możecie sobie zrobić kakałko, czy coś.~kocham moje bełkotanie...



Pamiętacie mój poprzedni wpis? Jeśli nie, to troszkę wrócimy i jako pierwszy przykład chciałabym podać moją ulubioną do malowania Agnieszkę.

Dama bez łasicy
Nie koloryzowane



Rysunek powstał dosyć dawno, bo na czas premiery płyty ,,Forever Child", czyli jakoś w 2016 roku, kiedy nie miałam jeszcze takiej ilości węgli, jaką dzisiaj mam. Rysunek jest mały, powstał w charakterze takiego jakby gryzmołku. Cienie z tyłu dodają temu gryzmołkowy respekt.

Często czarne części fajnie pokryć delikatnym węglem, bo lepiej się rozprowadzają. Niestety węgle kredowe, nie takie w ołówkach strasznie się rozmazują. Mówię to, gdyby ktoś chciał kiedykolwiek rysować węglem, albo pod#ierdalać węgiel sąsiadom i mieć artystyczne przybory za darmo.

Oto szkic konturowy wykonany węglem:
Magda Gessler po przeszczepie obu nerek.
Przed Państwem Magdalena Gessler. Przed Państwem Agustin Egurolla, znany krytyk kulinarny. W tym rysunku jakkolwiek to zabrzmi zwęglone zostały tylko włosy, reszta to jest kontur, którego nie chciałam zamalowywać, bo ma w sobie ,,to coś" i uważam, że tak wygląda lepiej.




Dodatkowo chciałam Wam pokazać zestaw, który kupiłam w Warszawie, chociaż nie wiem, czemu się szczyce, że w stolicy, chociaż można kupić to w każdym większym sklepie...

Tiger 20zł


Za całość zapłaciłam 20 zł. Uważam, że jest to dobra kwota dla osoby, która nie wydaje w cholerę pieniędzy na pierdoły i jedzenie. Pierwsze na co zwróciłam uwagę to wiszery do rozcierania, mój wiszer, (a mam tylko jeden) jest już bardzo nie w formie. Ogólnie wygląda jak pół d#py z za krzaka.

Pudełko do ołówków jest fajną sprawą, gdy nie będzie mi się chciało gdzieć brać całego zestawu do malowania.
Kocham robić
zdjęcia nocą
Zbychu po
przechlaniu
Swoją drogą, będę chciała go jakoś ozdobić i pokazać to w notce. Jeśli chodzi o ludzika, to szału nie ma i obstawiam, że podobnie jak mój pierwszy, niebawem zgubi swoją jakąś kończynę.

Da się nim poruszać, ale jakieś szybsze ruchy spowodują pewnie wyłamanie stawu biodrowego i Zbychu (tak go nazwałam) pewnie się nie ucieszy z powodu tegoż macanka. Zadowolona jestem z ołówków, mają świetną gramaturę, gumka jest świetna, temperówka szału nie ma (powiedzcie mi dlaczego zawsze do zestawów dają temperówki...mam ich już tyle, że za dochód z ich sprzedaży mogłabym ocalić delfiny), za to ciekawostką będą dwa pastele w kolorach adekwatnych do jesiennych, spróbuje z nich zrobić niebawem i namalować liścia.
Wiszery
sztuk dwa
Albo dynie (?).  Także uważam, że za taki hajs jest całkiem nieźle (chyba, że planujecie kupić pół litra dobrej wódeczki).



Zbychu
ma zgona

*Kupiłam opony na oponeo.pl i ciągle mi się wyświetlają reklamy opon. Oni myślą, że ja chcę hurtownie zakładać???*










Ogłoszenia Parafialne: Wielkie dziękujeee za tak duży i przemiły odzew pod poprzednim postem, bardzo to motywuje. Już odwiedziłam parę Waszych blogów, a dzisiaj/jutro odwiedzę reszte blogów, których właściciele pozostawili komentarz w poprzednim wpisie. Tak czy siak odwiedzę każdego a i każdy kto przeczyta i skomentuje mój wpis będzie również odwiedzony przeze mnie...

Pamiętajcie, że już za miesiąc startuje blogmas. Chciałabym zrobić komuś przyjemność i własnoręcznie zrobioną kartkę świąteczną wysłać tej osobie na adres. Oczywiście 100% poufności i prywatności :), czy byłby ktoś chętny? Jakby było tak minimum osiem osób można by było zrobić losowanko i dać na bloga... a jak nie to może chociaż jedna się znajdzie. Także piszcie, co o tym myślicie!



Nie wejdźcie w kupę pod liśćmi!

DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE




poniedziałek, 29 października 2018

Spotkanie z Idolką - Agnieszka Chylińska.

Czołgiem ludzie!

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o wyjątkowym dla mnie dniu, który odbył się 27.10.2018r., także zapraszam na artystyczno-pisemną recenzję tego właśnie dnia.

Jakiś czas temu, na tym blogu, jak jeszcze nie był poświęcony rysowaniu, pisałam o tym, że chciałabym wybrać się do Warszawy (KLIKNIJ TUTAJ ABY PRZECZYTAĆ), ale samotna podróż mnie przeraża, jednak na ostatnią chwilę zdecydowałam się, że warto przeciwstawiać się lękom i postanowiłam pojechać właśnie w sobotę do Warszawy. 

Zdjęcie z 2015 roku.
Sama. Celem podróży było spotkanie autorskie z moją Idolką - Agnieszką Chylińską na premierze płyty ,,Pink Punk" w Warszawskim Empiku. Wstyd się przyznać, ale przed samym spotkaniem widziałam tylko raz teledysk do piosenki ,,Mam zły dzień", ponieważ nie miałam zbytnio czasu, a płytę kupiłam dopiero w Złotych Tarasach, odsłuchuje dopiero teraz. Jako, że cierpię na chorobę lokomocyjną wybrałam podróż słynnym pedolino (czyt. pendolino (oczywiście z dystansem do siebie:)), aby jak mniej znieść katuszy. Podróż trwała jakieś 2 i pół godziny (z Tczewa), naprawdę nie dało się tego odczuć.
Z Jarkiem
Kabaret ,,Zachodni

Na spotkaniu było z 200 osób, scena była przyozdobiona rzeczami z teledysku, a ta klatka w której Agnieszka się mieści, to jest taka mała, że nie wiem, jak Ona tam wlazła.  Ogółem poznałam wiele osób, których nie widziałam masę lat i mają podobne muzyczne zainteresowanie. Jak dla mnie bomba.



No i jeśli chodzi o artystyczne przesłanie tego dnia, to chciałam Agnieszce dać do podpisu dwa moje rysunki. Jeden związany z płytą ,,Forever Child", a drugi z nową płyta ,,Pink Punk", a właściwie okładką. Jeden z nich jest podpisany dla Julki, małej fanki, córki mojej kuzynki. Taki mały prezent, na pewno się ucieszy :).





 Chciałabym Wam też dwa zdjęcia z samą Agnieszką (dziwne jest to, że pisząc to zdanie właśnie spadło ze ściany moje zdjęcie z Agnieszką z 2015 roku... przypadek? Nie sądzę..)

Wywiązał się ciekawy dialog:
- Zróbmy głupie miny
A.Ch - Ja zawsze mam głupią minę

Agnieszka podpisuje moje rysunki


A na końcu małe przedstawienie płyty Agnieszki:

Obie płyty podpisane!


Podsumowując...to nie było moje pierwsze spotkanie, trzy lata temu byłam na podobnym (zdjęcie po prawej stronie bloga), ale na pewno było warto, chociażby dla samych marzeń. Na pewno nie ominę już spotkań z Agnieszką. Pamiętajcie jedno...

Marzenia się nie spełniają
Marzenia się spełnia!







DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE


środa, 17 października 2018

Zabawa z akwarelą

Czołgiem ludzie!

Co tam u Was? U mnie zaskakująco dobrze i cieszę się wyjątkowo dobrą pogodą, jak na jesień. Jesień bardzo obfituje w rozmaite kolory, chociaż nie jest to moja ulubiona pora roku, wizualnie jest przecudowna i naprawdę zapraszam na długie spacerki.




Zezia
Mały Książę
Zaczęłam ten post jak typowa nudna bloggerka, ale kontynuując, jako że jesień ma cudne kolorki, to i teraźniejszy post również będzie kolorowy. Chciałabym Wam pokazać moje obrazy wykonane akwarelką. Są bardzo kolorowe, jak moje serducha i mam nadzieję, że Wasze uśmiechy.

Oto rysunek Zezi. Bohaterki pewnej książki. 



Księżniczka Giselle
Kolejnym rysunkiem będzie postać Małego Księcia. Nie wiem czemu, ale bardzo lubię tą książkę i polecam każdemu, kto jeszcze nie miał z nią nic do czynienia. 

Ostatnia, w połączeniu ze szkicem wyszła moja ulubiona Disney'owska księżniczka o imieniu Giselle (czyt. żizel). 
Barwna postać z mojego dzieciństwa. Pamiętacie tą filmo-bajkę w której postać główną wcieliła się Amy Adams?

Niestety akwarele mi się już skończyły i będę na dniach jechała po nowe. Tak samo, jak i zamówiony blog do akwareli przyszedł zupełnie inny. Wkurza mnie to, że większość kartek się po prostu marszczy pod wpływem wody. Ale no cóż... życie.

Trochę pójdźmy w przyszłość... kolejna notka będzie trochę jesienno - halloweenowa. Mam pomysła - jak to mawiał Ferdynand Kiepski i tu również przydadzą mi się akwarele no i może węgiel. Niestety mam problem z nadgarstkiem, dlatego tak długo nie klikałam i nie malowałam, ale już jest ciut lepiej. Nawet wczoraj wybrałam się na rowery.

Do Świąt Bożego Narodzenia jest jeszcze masa czasu, ale jako, że to są moje ulubione święta chcę wymyślić serię vlogmasów... eee blogmasów z jakimś artystycznym podejściem do świąt. Na każdy dzień jakieś artystyczne ,,coś". Jeszcze nie wiem, co, bo wymyślenie 25 pierdół z tego samego pokroju jest trudne. Macie jakieś pomysły? Piszcie tutaj! Będzie malowanie bombek, czy też robienie pierników. Każdy dzień poświęcę czemuś innemu, dzięki czemu cały grudzień będzie o świętach. W moim stylu, czyli aż do znudzenia.

Zapraszam też na mojego Instagrama : CzlowieczekDemoleczka


DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE


czwartek, 27 września 2018

Rysowanie przy użyciu kosmetyków.

Czołgiem ludzie!


Co u Was? Bo u mnie całkiem nieźle, chociaż pogoda nie zachwyca, to ja Was dzisiaj zachwycę (albo i nie) i wprowadzę troszkę śmieszków na tego bloga. Dzisiaj nie będzie jakiejś wykwintnej burżuazji artystycznej, dzisiaj będzie z dystansem do siebie!

Zastanawiałam się, czego na takich blogach z rysunkami nie było. Aby zwrócić Waszą uwagę na początku mojego blogowania, postanowiłam wymyślić coś zupełnie innego i siedząc na sedesie z telefonem w ręku wpadłam na pomysł... 


Rysunek przy użyciu kosmetyków... KIT, czy HIT? Zaraz się przekonamy!

Aby było ciekawie, a rysunek nie przypominał oleistej plamy postanowiłam wziąć jakiś stary szkic, o którym z resztą opowiadałam Wam w poprzedniej notce -> (KLIK) i pomalować go kosmetykami, które jako takiej oleistej konsystencji nie posiadają. Oto niezbyt piękny szkic, który wybrałam:

Powiększ, klikając :)
A to kosmetyki, których użyje do wykonania/pokolorowania mojego cudnego szkicu znajdującego się po lewej stronie ->



 Kosmetyki nie są drogie, bo mnie nie stać, więc nie komentuje ich zajebistości. 







Na początku bladej Agnieszce trzeba dać trochę podkładu na twarz, także zamachnęłam się używając efektu - solarium dwie doby i wszystko mniej więcej wyszło tak:



Całość nie wygląda jakoś bardzo zdumiewająco, ale, kolejnym krokiem były przecież usta, które każdej kobiecie dodają subtelności i zmysłowości, dlatego postanowiłam, że użyje do tego fajnego flamastra do ust, będzie lepiej wyglądał na kartce, niż szminka. Właściwie chyba tego flamastra używałam częściej na papier, niż na usta, ale to taki szczegół.





Oczywiście nie mogłam też zapomnieć o podkreśleniu subtelnie brwi i oczu. Wybrałam do tego dwie kredki... brązową i czarną.

Jeśli ktokolwiek z Was myślał, że kredki do oczu, czy do brwi wyglądają super na papierze, to się mylił. Mają o wiele większą gramaturę i ciężko je się rozprowadza po papierze. Użyłam słowo gramatura. Ale mądrze.

Po prawej dodałam trochę niebieskiego cienia do powiek, co mi przypomina moją sąsiadkę z dołu, która nadużywa tego cienia ewidentnie. Dodałam również brązu, aby podkreślić twarz, co wygląda faktycznie, jakby przypaliła się prostownicą przed wyjściem.


A na efekt końcowy chciałam pofarbować Aguli włosy na różowo, ale wyszła artystyczna plama. Spray nie chciał ze mną współpracować, ale czy nie jest awangardowo?






Jeszcze mam dla Was śmiesznego, otyłego jednorożca, którego sama wymyśliłam, pomalowany jedynie przy pomocy kliku cieni do powiek.



Osobiście same cienie do powiek, mogłyby fajnie wyglądać z dobrze zrobionym rysunkiem, jako fajny cień, czy coś, ale same rysowanie kosmetykami jest jak najbardziej na nie.

DEFINITYWNIE: KIT



Oczywiście dzisiejszy post jest z ogromnym dystansem do mojego malowania, bo rysować, nie chwaląc się umiem troszkę lepiej.  Chyba. Dzisiaj postawiłam na humor :). Wpis nie miał za zadanie obrazić w jakikolwiek sposób ani blogerów modowych, kosmetycznych, czy tam jakich, ani Agnieszki Chylińskiej, ani otyłych jednorożców.

DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE