Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agnieszka chylińska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą agnieszka chylińska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 listopada 2018

Rysunki z użyciem węgla i haul zakupowy z Tigera!

Czołgiem ludzie!


Dzisiaj chciałabym Wam pokazać rysunki z użyciem węgla rysunkowego. Kiedyś już pokazywałam, że użycie zbyt dużej jego ilości daje wrażenie czarnej papki, albo jakby ktoś d#pę wytarł o komin i przelał na papier, dlatego dzisiaj minimalistyczna jego ilość będzie, także zapraszam do czytania i oglądania i możecie sobie zrobić kakałko, czy coś.~kocham moje bełkotanie...



Pamiętacie mój poprzedni wpis? Jeśli nie, to troszkę wrócimy i jako pierwszy przykład chciałabym podać moją ulubioną do malowania Agnieszkę.

Dama bez łasicy
Nie koloryzowane



Rysunek powstał dosyć dawno, bo na czas premiery płyty ,,Forever Child", czyli jakoś w 2016 roku, kiedy nie miałam jeszcze takiej ilości węgli, jaką dzisiaj mam. Rysunek jest mały, powstał w charakterze takiego jakby gryzmołku. Cienie z tyłu dodają temu gryzmołkowy respekt.

Często czarne części fajnie pokryć delikatnym węglem, bo lepiej się rozprowadzają. Niestety węgle kredowe, nie takie w ołówkach strasznie się rozmazują. Mówię to, gdyby ktoś chciał kiedykolwiek rysować węglem, albo pod#ierdalać węgiel sąsiadom i mieć artystyczne przybory za darmo.

Oto szkic konturowy wykonany węglem:
Magda Gessler po przeszczepie obu nerek.
Przed Państwem Magdalena Gessler. Przed Państwem Agustin Egurolla, znany krytyk kulinarny. W tym rysunku jakkolwiek to zabrzmi zwęglone zostały tylko włosy, reszta to jest kontur, którego nie chciałam zamalowywać, bo ma w sobie ,,to coś" i uważam, że tak wygląda lepiej.




Dodatkowo chciałam Wam pokazać zestaw, który kupiłam w Warszawie, chociaż nie wiem, czemu się szczyce, że w stolicy, chociaż można kupić to w każdym większym sklepie...

Tiger 20zł


Za całość zapłaciłam 20 zł. Uważam, że jest to dobra kwota dla osoby, która nie wydaje w cholerę pieniędzy na pierdoły i jedzenie. Pierwsze na co zwróciłam uwagę to wiszery do rozcierania, mój wiszer, (a mam tylko jeden) jest już bardzo nie w formie. Ogólnie wygląda jak pół d#py z za krzaka.

Pudełko do ołówków jest fajną sprawą, gdy nie będzie mi się chciało gdzieć brać całego zestawu do malowania.
Kocham robić
zdjęcia nocą
Zbychu po
przechlaniu
Swoją drogą, będę chciała go jakoś ozdobić i pokazać to w notce. Jeśli chodzi o ludzika, to szału nie ma i obstawiam, że podobnie jak mój pierwszy, niebawem zgubi swoją jakąś kończynę.

Da się nim poruszać, ale jakieś szybsze ruchy spowodują pewnie wyłamanie stawu biodrowego i Zbychu (tak go nazwałam) pewnie się nie ucieszy z powodu tegoż macanka. Zadowolona jestem z ołówków, mają świetną gramaturę, gumka jest świetna, temperówka szału nie ma (powiedzcie mi dlaczego zawsze do zestawów dają temperówki...mam ich już tyle, że za dochód z ich sprzedaży mogłabym ocalić delfiny), za to ciekawostką będą dwa pastele w kolorach adekwatnych do jesiennych, spróbuje z nich zrobić niebawem i namalować liścia.
Wiszery
sztuk dwa
Albo dynie (?).  Także uważam, że za taki hajs jest całkiem nieźle (chyba, że planujecie kupić pół litra dobrej wódeczki).



Zbychu
ma zgona

*Kupiłam opony na oponeo.pl i ciągle mi się wyświetlają reklamy opon. Oni myślą, że ja chcę hurtownie zakładać???*










Ogłoszenia Parafialne: Wielkie dziękujeee za tak duży i przemiły odzew pod poprzednim postem, bardzo to motywuje. Już odwiedziłam parę Waszych blogów, a dzisiaj/jutro odwiedzę reszte blogów, których właściciele pozostawili komentarz w poprzednim wpisie. Tak czy siak odwiedzę każdego a i każdy kto przeczyta i skomentuje mój wpis będzie również odwiedzony przeze mnie...

Pamiętajcie, że już za miesiąc startuje blogmas. Chciałabym zrobić komuś przyjemność i własnoręcznie zrobioną kartkę świąteczną wysłać tej osobie na adres. Oczywiście 100% poufności i prywatności :), czy byłby ktoś chętny? Jakby było tak minimum osiem osób można by było zrobić losowanko i dać na bloga... a jak nie to może chociaż jedna się znajdzie. Także piszcie, co o tym myślicie!



Nie wejdźcie w kupę pod liśćmi!

DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE




poniedziałek, 29 października 2018

Spotkanie z Idolką - Agnieszka Chylińska.

Czołgiem ludzie!

Dzisiaj chciałabym opowiedzieć o wyjątkowym dla mnie dniu, który odbył się 27.10.2018r., także zapraszam na artystyczno-pisemną recenzję tego właśnie dnia.

Jakiś czas temu, na tym blogu, jak jeszcze nie był poświęcony rysowaniu, pisałam o tym, że chciałabym wybrać się do Warszawy (KLIKNIJ TUTAJ ABY PRZECZYTAĆ), ale samotna podróż mnie przeraża, jednak na ostatnią chwilę zdecydowałam się, że warto przeciwstawiać się lękom i postanowiłam pojechać właśnie w sobotę do Warszawy. 

Zdjęcie z 2015 roku.
Sama. Celem podróży było spotkanie autorskie z moją Idolką - Agnieszką Chylińską na premierze płyty ,,Pink Punk" w Warszawskim Empiku. Wstyd się przyznać, ale przed samym spotkaniem widziałam tylko raz teledysk do piosenki ,,Mam zły dzień", ponieważ nie miałam zbytnio czasu, a płytę kupiłam dopiero w Złotych Tarasach, odsłuchuje dopiero teraz. Jako, że cierpię na chorobę lokomocyjną wybrałam podróż słynnym pedolino (czyt. pendolino (oczywiście z dystansem do siebie:)), aby jak mniej znieść katuszy. Podróż trwała jakieś 2 i pół godziny (z Tczewa), naprawdę nie dało się tego odczuć.
Z Jarkiem
Kabaret ,,Zachodni

Na spotkaniu było z 200 osób, scena była przyozdobiona rzeczami z teledysku, a ta klatka w której Agnieszka się mieści, to jest taka mała, że nie wiem, jak Ona tam wlazła.  Ogółem poznałam wiele osób, których nie widziałam masę lat i mają podobne muzyczne zainteresowanie. Jak dla mnie bomba.



No i jeśli chodzi o artystyczne przesłanie tego dnia, to chciałam Agnieszce dać do podpisu dwa moje rysunki. Jeden związany z płytą ,,Forever Child", a drugi z nową płyta ,,Pink Punk", a właściwie okładką. Jeden z nich jest podpisany dla Julki, małej fanki, córki mojej kuzynki. Taki mały prezent, na pewno się ucieszy :).





 Chciałabym Wam też dwa zdjęcia z samą Agnieszką (dziwne jest to, że pisząc to zdanie właśnie spadło ze ściany moje zdjęcie z Agnieszką z 2015 roku... przypadek? Nie sądzę..)

Wywiązał się ciekawy dialog:
- Zróbmy głupie miny
A.Ch - Ja zawsze mam głupią minę

Agnieszka podpisuje moje rysunki


A na końcu małe przedstawienie płyty Agnieszki:

Obie płyty podpisane!


Podsumowując...to nie było moje pierwsze spotkanie, trzy lata temu byłam na podobnym (zdjęcie po prawej stronie bloga), ale na pewno było warto, chociażby dla samych marzeń. Na pewno nie ominę już spotkań z Agnieszką. Pamiętajcie jedno...

Marzenia się nie spełniają
Marzenia się spełnia!







DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE


czwartek, 27 września 2018

Rysowanie przy użyciu kosmetyków.

Czołgiem ludzie!


Co u Was? Bo u mnie całkiem nieźle, chociaż pogoda nie zachwyca, to ja Was dzisiaj zachwycę (albo i nie) i wprowadzę troszkę śmieszków na tego bloga. Dzisiaj nie będzie jakiejś wykwintnej burżuazji artystycznej, dzisiaj będzie z dystansem do siebie!

Zastanawiałam się, czego na takich blogach z rysunkami nie było. Aby zwrócić Waszą uwagę na początku mojego blogowania, postanowiłam wymyślić coś zupełnie innego i siedząc na sedesie z telefonem w ręku wpadłam na pomysł... 


Rysunek przy użyciu kosmetyków... KIT, czy HIT? Zaraz się przekonamy!

Aby było ciekawie, a rysunek nie przypominał oleistej plamy postanowiłam wziąć jakiś stary szkic, o którym z resztą opowiadałam Wam w poprzedniej notce -> (KLIK) i pomalować go kosmetykami, które jako takiej oleistej konsystencji nie posiadają. Oto niezbyt piękny szkic, który wybrałam:

Powiększ, klikając :)
A to kosmetyki, których użyje do wykonania/pokolorowania mojego cudnego szkicu znajdującego się po lewej stronie ->



 Kosmetyki nie są drogie, bo mnie nie stać, więc nie komentuje ich zajebistości. 







Na początku bladej Agnieszce trzeba dać trochę podkładu na twarz, także zamachnęłam się używając efektu - solarium dwie doby i wszystko mniej więcej wyszło tak:



Całość nie wygląda jakoś bardzo zdumiewająco, ale, kolejnym krokiem były przecież usta, które każdej kobiecie dodają subtelności i zmysłowości, dlatego postanowiłam, że użyje do tego fajnego flamastra do ust, będzie lepiej wyglądał na kartce, niż szminka. Właściwie chyba tego flamastra używałam częściej na papier, niż na usta, ale to taki szczegół.





Oczywiście nie mogłam też zapomnieć o podkreśleniu subtelnie brwi i oczu. Wybrałam do tego dwie kredki... brązową i czarną.

Jeśli ktokolwiek z Was myślał, że kredki do oczu, czy do brwi wyglądają super na papierze, to się mylił. Mają o wiele większą gramaturę i ciężko je się rozprowadza po papierze. Użyłam słowo gramatura. Ale mądrze.

Po prawej dodałam trochę niebieskiego cienia do powiek, co mi przypomina moją sąsiadkę z dołu, która nadużywa tego cienia ewidentnie. Dodałam również brązu, aby podkreślić twarz, co wygląda faktycznie, jakby przypaliła się prostownicą przed wyjściem.


A na efekt końcowy chciałam pofarbować Aguli włosy na różowo, ale wyszła artystyczna plama. Spray nie chciał ze mną współpracować, ale czy nie jest awangardowo?






Jeszcze mam dla Was śmiesznego, otyłego jednorożca, którego sama wymyśliłam, pomalowany jedynie przy pomocy kliku cieni do powiek.



Osobiście same cienie do powiek, mogłyby fajnie wyglądać z dobrze zrobionym rysunkiem, jako fajny cień, czy coś, ale same rysowanie kosmetykami jest jak najbardziej na nie.

DEFINITYWNIE: KIT



Oczywiście dzisiejszy post jest z ogromnym dystansem do mojego malowania, bo rysować, nie chwaląc się umiem troszkę lepiej.  Chyba. Dzisiaj postawiłam na humor :). Wpis nie miał za zadanie obrazić w jakikolwiek sposób ani blogerów modowych, kosmetycznych, czy tam jakich, ani Agnieszki Chylińskiej, ani otyłych jednorożców.

DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE

niedziela, 23 września 2018

Mój progres w rysowaniu portretów i... karykatur.

Czołgiem ludzie!



Jak, wiecie...albo i nie zmieniłam troszkę tematykę bloga. Jak nie wiecie, to dowiecie się w poprzedniej notce, lub klikając zakładkę ,,o blogu" po prawej stronie. Także życzę każdemu miłego czytania, weekendu, czy czego tam w sumie chcecie. Dla sentymentu postanowiłam pozostawić tutaj stare wpisy, a żeby fajnie zacząć tą kategorię, chciałabym pierwszy post poświęcić moim pierwszym szkicom, temu czego się nauczyłam, rysując przez te wiele lat i jeszcze ile pracy mnie czeka.

Zjadłabym jajecznice.

Jednym z pierwszych szkiców, jakie machnęłam, próbując czegokolwiek był rysunek mojej ulubionej Agniechy. Pamiętam, że zainspirowało mnie ubranko, jakie wtedy na sobie miała tak bardzo, że dwa dni później miałam podobne, chociaż wyglądałam w nim o wiele gorzej. Jeśli chodzi o ten szkic nie podoba mi się aktualnie w nim nic. Postać po raz pierwszy przypominała daną osobę, ale strasznie mnie drażnią te mocne kontury i kreski, których już dawno nie robię, chyba, że muszę. To na czole, wygląda jak blizna Harrego Pottera, oczy mają lekkiego zeza i właściwie nie mają rzęs, a usta wyglądają od góry jak jakieś progi zwalniające na ulicy. Chociaż chyba najgorszy jest nos. Połączenie batata z ziemniakiem. Ogólnie czym dłużej patrzę się na to ,,cudo", tym więcej wad w tym widzę.

Agnieszka Chylińska
Rok 1623
,,Mam Talent"




Zdjęcie pochodzi od Wujka Google
,,Agnieszka po mefedronie"
- Autor nieznany
Mam tu też podobny szkic, który chciałabym zatytułować ,,Agnieszka po mefedronie" (żeby nie było nie mam zamiaru tu kogokolwiek obrażać). Nie wiem co ma we włosach (chyba dłoń mi nie chciała wyjść) , jedno oko na Maroko, drugie na kaukaz, usta wyglądają, jakby kończyła jeść schabowego. 





Kończąc tematykę o Adze, którą mi się wtedy (i w sumie teraz też) najlepiej rysowało, to przedstawiam trochę lepszy portret. Tym razem problem tkwił głównie w dłoni (znowu), bo nie umiałam ich rysować. Dlatego machnęłam rękawiczkę...nie wiadomo czemu z pierścionkiem na palcu.

Mona Agnieszka


Przy tym portrecie Karola Osentowskiego, do jedynego czego mogłabym się przyczepić to zbyt mocne kontury na bluzie i brak cieni na twarzy. Tam u góry powstał jakiś cień, ale nie najlepiej on wygląda. Prawdopodobnie rysunek tak wyszedł, bo zależało mi na czasie, a szybkość w pracy nigdy nie wychodzi na plus.

Karol Osentowski
Zdjęcie poglądowe kiedyś było w necie, ale ziomek usunął...


Znowu ten rysunek koleżanki Agnieszki, bardzo mi się podoba. Długo go malowałam i musiałam wyodrębnić masę szczegółów. Osobiście na dzień dzisiejszy dodałabym więcej cienia na twarzy, ale moim zdaniem jest okej. Ujdzie?



Jestem ciekawa, jak będą wyglądały moje pracę za rok, czy za dwa...
A czy Wy macie dryg do malowania? Może kiedyś w szkole braliście udział w jakiś konkursach?


DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE