Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysunek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rysunek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 stycznia 2019

Sztuka gryzmolenia.

Czołgiem ludzie!


Witam Was w drugim wpisie w tym roku, mam nadzieję, że wszyscy wypoczęci wróciliście do swoich prac. Bo ja niekoniecznie wypoczęta, mimo, że miałam dużo wolnego i wciąż mam troszkę czasu, to czuje się, jakby mnie jakiś fortepian przygniótł, czy cokolwiek dużego. Powiem Wam szczerze, że chyba już dzisiaj z dwadzieścia razy narzekałam na to, że nie ma jeszcze wiosny. Strasznie nie lubię zimy, a pomyśleć, że dopiero się zaczęła...brrr...

Dzisiaj przychodzę do Was z prostymi rysunkami. Taka troszkę typowa grafika, ludzie bardzo, a nawet maksymalnie uproszczeni. Zrobiłam kilka rysunków, najbardziej podoba mi się siedząca para przyjaciółek na mostku. Inspirowałam się dawnymi spotkaniami z przyjaciółką na pomoście niedaleko domu. Podoba mi się w szczególności czapeczka, która ma dama po prawej. Kiedyś dawno temu też takie nosiłam, szczególnie na wyprawy do lasu. Pamiętacie, jak były modne takie kapelusze z jeansu?




Dużą rolę w takich rysunkach tworzą gryzmoły i nieprzemyślane kreski. Oto Pani z kubeczkiem. Specjalnie sweter wydaje się bardzo szeroki. Mogłam wycieniować bardziej ręce, ale uznałam, że tak będzie ciekawie. 
Pani w sweterku ma bardzo małe łapki. Powiem Wam, że dłonie to dla mnie zawsze jest i był hardcor. Akurat specjalnie zrobiłam je na pozór małych chomicznych i bardzo je uprościłam, ale zawsze dłonie to dla mnie wyzwanie. Chyba na dniach będę musiała poćwiczyć, może pochwalę się efektami :). Poszperam, może coś w książce do rysunku będzie.

Ten rysunek uwielbiam, chociaż ma już sporo czasu za sobą. Odkryłam go w szkicowniku prowadzonym w 2014 roku. Znowu dłoń prosi o pomstę do nieba, ale bardzo podobają mi się włosy.




Proste rysunki kojarzą się z kreskówkami. Tu z wyobraźni machnęłam dwie postacie a'la kreskówkowe. Bez detali, jedynie dwoma ołówkami, cienkim, a potem grubszym - 4B. Minimalizacja szczegółów. O to właśnie chodzi w takich rysunkach, które często wykonywało się w szkole na nudnych lekcjach na marginesach
:D.
Postacie są wykonywane bardzo szybko, bez detali i dzięki temu właśnie mają taki swój własny urok.
Czasami lubię sobie pogryzmolić tak z myśli, bo wychodzi coś fajnego, a takie rysunki może zrobić każdy. Dosłownie każdy, wystarczy kartka i ołówek.






A Wy czasami lubicie sobie pogryzmolić tak bez sensu?

Jeszcze małe, moje własne podsumowanie roku 2018 :) W kilku zdjęciach!

DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE

sobota, 24 listopada 2018

Rysuję Młodego Simbę z Disney'a!

Czołgiem ludzie!

Co tam u Was słychać? U mnie całkiem dobrze i bardzo cieszę się, że dwa najnudniejsze miesiące, czyli październik i listopad już są prawie za nami. Została końcówka listopada, a potem święta moi kochani! Kurczaki za miesiąc już wigilia!

Przychodzę dzisiaj do Was z postacią z Disney'a, tak jak obiecałam w poprzednim wpisie, to Wy wybraliście dla mnie wyzwanie i w sumie jedna osoba tylko napisała, co chciałaby zobaczyć. Bardzo Jej dziękuje. Także w ramach tego będzie jedna postać, żeby nie było nudy to rysowana krok po kroku. Przed Państwem Simba z ,,Króla Lwa". 

Powiem szczerze, że do tej bajki nie mam jakiegoś wielkiego sentymentu i nie jest w moich top ulubionych, ale na pewno parę razy widziałam tą bajkę i oczywiście rozczula mnie motyw śmierci, bo jakimś twardzielem nie jestem. Do dzisiaj się zastanawiam, co w piosence ,,Hakuna Matata" chciał powiedzieć Pumba:

,,[...]Czułem się paskudnie, zawsze gdy chciałem... 
tu Timon mu przerywa i mówi: no no Pumba, nie przy dzieciach!"

Także, jak ktoś wie, co chciał powiedzieć Pumba, ale nie mógł ze względu na obecność małego Simby, to niech piszę w komentarzach, bo ja nie mam pomysłu...

Szkic wykonywałam w jakieś 35 minut, powiem szczerze, że najgorzej mi szła proporcja twarzy, konkretniej broda, a także zrobienie jakiejś gramatury, tym bardziej, że to był szkic. Jeśli chodzi o to drugie trochę pomógł mi wiszer, dzięki niemu mogłam rozetrzeć ołówek lekko, lub mocno w zależności tego jak chciałam i żeby nie wyglądało to jak kupa.

Najpierw naszkicowałam cienkim ołówkiem kontury, czyli koła i kreski.




Potem spróbowałam dobrać ołówki tak, aby wycieniować ciemniejsze strefy i jaśniejsze.


Na koniec wzięłam się za rysowanie szczegółów.



I tak wygląda w całości naszkicowany Simba.

O jednym elemencie, malusim zapomniałam podczas rysowania tego stwora. Kto wpadnie na pomysł, czego brakuje Simbie? :D



Użyłam do tego takich ołówków, jednego wiszera i zwykłej gumki. Dlaczego jeden ołówek jest sklejony? Jest to metaliczny ołówek do wykonania rysunku brył przed szkicem, jest strasznie łamliwy, jak spadnie na podłogę od razu dzieli się na pół dlatego też ma taki opatrunek, który o dziwo nie przeszkadza w użytkowaniu. Plus jest taki, że tego ołówka się nie ostrzy :)

Jeszcze raz powtarzam! :)

W grudniu odbędzie się losowanie na kartkę do Was. Samodzielnie wykonam kartki podczas Blogmasa i jedna z nich może trafić do Ciebie w 100% zrobiona przeze mnie z życzeniami. Więc jeśli zawsze było Wam smutno (bo mi tak), że nie dostaliście karteczki z życzeniami to można to zmienić.

Do pierwszego grudnia zgłaszajcie się w komentarzach pod tym postem, bądź pod innymi, aby wziąć udział w losowaniu. Dodatkowo do karteczki dodaje mały świąteczny prezencik, także uważam, że warto, bo nic Was to nie kosztuje, a możecie zyskać, tym bardziej, że mało osób czyta tego bloga więc macie ogromne szanse.

Aby się zgłosić wystarczy w komentarzu napisać BIORĘ UDZIAŁ, a ja Cię zapiszę do mojego zeszyciku. Wystarczy raz napisać pod jakimkolwiek postem, komentując później, nie musisz się powtarzać :). Z wylosowaną osobą się skontaktuje poprzez bloga i poproszę o wysłanie na maila danych kontaktowych. Dane kontaktowe będą znane jedynie przeze mnie :)


DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE




piątek, 2 listopada 2018

Rysunki z użyciem węgla i haul zakupowy z Tigera!

Czołgiem ludzie!


Dzisiaj chciałabym Wam pokazać rysunki z użyciem węgla rysunkowego. Kiedyś już pokazywałam, że użycie zbyt dużej jego ilości daje wrażenie czarnej papki, albo jakby ktoś d#pę wytarł o komin i przelał na papier, dlatego dzisiaj minimalistyczna jego ilość będzie, także zapraszam do czytania i oglądania i możecie sobie zrobić kakałko, czy coś.~kocham moje bełkotanie...



Pamiętacie mój poprzedni wpis? Jeśli nie, to troszkę wrócimy i jako pierwszy przykład chciałabym podać moją ulubioną do malowania Agnieszkę.

Dama bez łasicy
Nie koloryzowane



Rysunek powstał dosyć dawno, bo na czas premiery płyty ,,Forever Child", czyli jakoś w 2016 roku, kiedy nie miałam jeszcze takiej ilości węgli, jaką dzisiaj mam. Rysunek jest mały, powstał w charakterze takiego jakby gryzmołku. Cienie z tyłu dodają temu gryzmołkowy respekt.

Często czarne części fajnie pokryć delikatnym węglem, bo lepiej się rozprowadzają. Niestety węgle kredowe, nie takie w ołówkach strasznie się rozmazują. Mówię to, gdyby ktoś chciał kiedykolwiek rysować węglem, albo pod#ierdalać węgiel sąsiadom i mieć artystyczne przybory za darmo.

Oto szkic konturowy wykonany węglem:
Magda Gessler po przeszczepie obu nerek.
Przed Państwem Magdalena Gessler. Przed Państwem Agustin Egurolla, znany krytyk kulinarny. W tym rysunku jakkolwiek to zabrzmi zwęglone zostały tylko włosy, reszta to jest kontur, którego nie chciałam zamalowywać, bo ma w sobie ,,to coś" i uważam, że tak wygląda lepiej.




Dodatkowo chciałam Wam pokazać zestaw, który kupiłam w Warszawie, chociaż nie wiem, czemu się szczyce, że w stolicy, chociaż można kupić to w każdym większym sklepie...

Tiger 20zł


Za całość zapłaciłam 20 zł. Uważam, że jest to dobra kwota dla osoby, która nie wydaje w cholerę pieniędzy na pierdoły i jedzenie. Pierwsze na co zwróciłam uwagę to wiszery do rozcierania, mój wiszer, (a mam tylko jeden) jest już bardzo nie w formie. Ogólnie wygląda jak pół d#py z za krzaka.

Pudełko do ołówków jest fajną sprawą, gdy nie będzie mi się chciało gdzieć brać całego zestawu do malowania.
Kocham robić
zdjęcia nocą
Zbychu po
przechlaniu
Swoją drogą, będę chciała go jakoś ozdobić i pokazać to w notce. Jeśli chodzi o ludzika, to szału nie ma i obstawiam, że podobnie jak mój pierwszy, niebawem zgubi swoją jakąś kończynę.

Da się nim poruszać, ale jakieś szybsze ruchy spowodują pewnie wyłamanie stawu biodrowego i Zbychu (tak go nazwałam) pewnie się nie ucieszy z powodu tegoż macanka. Zadowolona jestem z ołówków, mają świetną gramaturę, gumka jest świetna, temperówka szału nie ma (powiedzcie mi dlaczego zawsze do zestawów dają temperówki...mam ich już tyle, że za dochód z ich sprzedaży mogłabym ocalić delfiny), za to ciekawostką będą dwa pastele w kolorach adekwatnych do jesiennych, spróbuje z nich zrobić niebawem i namalować liścia.
Wiszery
sztuk dwa
Albo dynie (?).  Także uważam, że za taki hajs jest całkiem nieźle (chyba, że planujecie kupić pół litra dobrej wódeczki).



Zbychu
ma zgona

*Kupiłam opony na oponeo.pl i ciągle mi się wyświetlają reklamy opon. Oni myślą, że ja chcę hurtownie zakładać???*










Ogłoszenia Parafialne: Wielkie dziękujeee za tak duży i przemiły odzew pod poprzednim postem, bardzo to motywuje. Już odwiedziłam parę Waszych blogów, a dzisiaj/jutro odwiedzę reszte blogów, których właściciele pozostawili komentarz w poprzednim wpisie. Tak czy siak odwiedzę każdego a i każdy kto przeczyta i skomentuje mój wpis będzie również odwiedzony przeze mnie...

Pamiętajcie, że już za miesiąc startuje blogmas. Chciałabym zrobić komuś przyjemność i własnoręcznie zrobioną kartkę świąteczną wysłać tej osobie na adres. Oczywiście 100% poufności i prywatności :), czy byłby ktoś chętny? Jakby było tak minimum osiem osób można by było zrobić losowanko i dać na bloga... a jak nie to może chociaż jedna się znajdzie. Także piszcie, co o tym myślicie!



Nie wejdźcie w kupę pod liśćmi!

DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE




sobota, 20 października 2018

Jesienne szkice.

Czołgiem ludzie!


Ostatnio chwaliłam pogodę, a dzisiaj jest już prawdziwy piździernik, przynajmniej u mnie. Swoją drogą czas szybko zapieprza. Niedawno zaczęła się szkoła, a już za oknami spadają liście i niedługo jedno z najokrutniejszych dla mnie świąt, czyli Wszystkich Świętych. Sam pomysł tego święta jest dla mnie bardzo dobrym pomysłem, ale irytuje mnie fakt, że dzieje się to właśnie w listopadzie. Mogli bardziej w lato pójść.

No nie ważne. Dzisiaj zapraszam na lekko jesienno-halołinową notkę, z odrobiną humorku i dystansu do siebie.


Za oknem już pełna jesień. Modowe bloggerki muszą uważać, żeby w kupie liści nie położyć się właśnie na ową kupę, hipsterzy mogą w końcu nosić szale, mój pies boi się spadających liści, a ja mam wiecznie obłocone buty. Czyli klasyka jesieni. Choć jest piękna, osobiście jej nienawidzę.

Dama z Łasicą
Czechosłowacja 2018r.


Oto szkic z mojego szkicownika, który pomimo braku szczegółów bardzo mi się podoba. Jest to rysunek z oświadczyn, którego zdjęcie znalazłam w internecie. Rysunek bardzo uprościłam, ale szczerze mówiąc ten typ gryzmołu mi się podoba. Ma też w sobie taki typowo jesienny klimat.

A Wam się podoba?

Kraina Muminków

Z użyciem szarego papieru powstało dosyć nietypowe drzewo. Inspiracji poszukałam w internetach, nie wiem gdzie trumny są na drzewach (chociaż ostatnio czytałam o takich na skałach), ale nawet nie chcecie wiedzieć, jak bardzo ufajdałam się czarnym węglem. Źle się nimi rysuje, bo nawet najmniejszy ruch po kartce powoduje deformacje obrazu.

Rysunek średnio mi się podoba, ale wywaliłam na niego tyle węgla, że można by było opalać rodzinny domek przez rok, więc go pokaże.

Le'wy

Oto drzewo w stylu bardzo takim modernistycznym. Kręgi to nie, niechcący postawiona szklanka, a korona drzew, to nie moje wymiociny.

Stary gryzmołek z zeszytu
Aktualnie testowałam nowe akwarele, które pomimo swojej wysokiej ceny okazały się być ciulowe* . Drzewo, jak drzewo, ale korona mi się nie podoba.

*uwielbiam swoje określenia... ciulowe, zamiast...,no wiecie :D



Szukam ciekawych blogów do poczytania, więc jeśli zostawicie tutaj na dole komentarz, albo gdziekolwiek indziej, możecie być pewni na 99,99% (ten 0,01 procenta na wypadek, gdyby weszło CBA i zabrało mi internet), że do Was wejdę, przeczytam ostatni wpis i zostawię również ślad po sobie! Także do napisania, będzie mi baaaaardzo miło!

Na koniec chciałabym Wam pokazać moje jesienne zdjęcie:



DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE

piątek, 5 października 2018

Chciałabym, aby moje portrety były PERFECT

Czołgiem ludzie!


Ostatni post, mimo faktu, że odwiedziłam masę Waszych blogów nie pokazał się z pozytywnej strony. Trochę szkoda, ale zastanawiałam się gdzie może być problem. Chciałam pokazać z humorem i dystansem do siebie, ale chyba wyszła bardzo mała artystyczno-awangardowa klapa rysowania przy użyciu kosmetyków.



Zastanawiałam się o czym Wam dzisiaj post napisać, więc w tej notce, po prostu chciałabym Wam pokazać kilka moich prac, a konkretniej portretów, których wciąż uczę się rysować i rysowanie doskonale.

Jak mądrze napisałam.

Pierwsza moja praca miała miejsce parę dni temu, jest to znany chyba każdemu z piosenki ,,Perfect" Ed Sheeran. Rysunek stworzyłam na bazie gryzmołów, niespecjalnie starając się o efekt 3D. Powiem szczerze, że myślałam, że największy problem będę miała z włosami, jednak wydaje mi się, że usta były najgorsze. Wyglądały jak dwa plemniki. No i problem był też z brodą, ale myślę... mam nadzieję, że jakoś wyszłam z tego :D Szału moim zdaniem nie ma, ubrania specjalnie wyszły mocno graficzne, jak na szkic typu gryzmoł dla mnie jak najbardziej na plus :)


Do jego narysowania użyłam tylko trzech pryma sort ołówków.



Kolejny to szkic na zamówienie -12 letniej dziewczynki. Niestety samo zdjęcie, które dostałam nie było najlepszej jakości, ale starałam się jak mogłam. Na zdjęciu chciałabym pokazać głównie ramki w jakich oddaje moje prace.

Szkoda, że zrobienie zdjęcia w taki sposób, aby pokazywało rysunek, taki jak jest na żywo, a nie kleksa, jest niewykonalne.

(kliknij zdjęcie, aby powiększyć)



Ostatni szkic, jaki chciałabym pokazać to dawny, lecz prosty rysunek mojej znajomej. Bardzo podoba mi się tło w nim. Kolorowy element chyba nie bardzo przeszkadza.

Swoją drogą chcę zacząć rysować profesjonalnymi kredkami. Zobaczę we wtorek w Empiku, co mają ciekawego na półkach i może zacznę.

Aby zobaczyć jakie zdjęcie jest idealne do naszkicowania portretów klikajcie ,,JAK POWINNO WYGLĄDAĆ ZDJĘCIE DO PORTRETU" po prawej stronie bloga :) A może ktoś z Was chcę być przeze mnie namalowany? Jeszcze się uczę, ale kto od razu umiał perfekcyjnie malować. Uczę się, aby moje portrety były perfekt, a nie wyglądały jak kupa.




DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE

czwartek, 27 września 2018

Rysowanie przy użyciu kosmetyków.

Czołgiem ludzie!


Co u Was? Bo u mnie całkiem nieźle, chociaż pogoda nie zachwyca, to ja Was dzisiaj zachwycę (albo i nie) i wprowadzę troszkę śmieszków na tego bloga. Dzisiaj nie będzie jakiejś wykwintnej burżuazji artystycznej, dzisiaj będzie z dystansem do siebie!

Zastanawiałam się, czego na takich blogach z rysunkami nie było. Aby zwrócić Waszą uwagę na początku mojego blogowania, postanowiłam wymyślić coś zupełnie innego i siedząc na sedesie z telefonem w ręku wpadłam na pomysł... 


Rysunek przy użyciu kosmetyków... KIT, czy HIT? Zaraz się przekonamy!

Aby było ciekawie, a rysunek nie przypominał oleistej plamy postanowiłam wziąć jakiś stary szkic, o którym z resztą opowiadałam Wam w poprzedniej notce -> (KLIK) i pomalować go kosmetykami, które jako takiej oleistej konsystencji nie posiadają. Oto niezbyt piękny szkic, który wybrałam:

Powiększ, klikając :)
A to kosmetyki, których użyje do wykonania/pokolorowania mojego cudnego szkicu znajdującego się po lewej stronie ->



 Kosmetyki nie są drogie, bo mnie nie stać, więc nie komentuje ich zajebistości. 







Na początku bladej Agnieszce trzeba dać trochę podkładu na twarz, także zamachnęłam się używając efektu - solarium dwie doby i wszystko mniej więcej wyszło tak:



Całość nie wygląda jakoś bardzo zdumiewająco, ale, kolejnym krokiem były przecież usta, które każdej kobiecie dodają subtelności i zmysłowości, dlatego postanowiłam, że użyje do tego fajnego flamastra do ust, będzie lepiej wyglądał na kartce, niż szminka. Właściwie chyba tego flamastra używałam częściej na papier, niż na usta, ale to taki szczegół.





Oczywiście nie mogłam też zapomnieć o podkreśleniu subtelnie brwi i oczu. Wybrałam do tego dwie kredki... brązową i czarną.

Jeśli ktokolwiek z Was myślał, że kredki do oczu, czy do brwi wyglądają super na papierze, to się mylił. Mają o wiele większą gramaturę i ciężko je się rozprowadza po papierze. Użyłam słowo gramatura. Ale mądrze.

Po prawej dodałam trochę niebieskiego cienia do powiek, co mi przypomina moją sąsiadkę z dołu, która nadużywa tego cienia ewidentnie. Dodałam również brązu, aby podkreślić twarz, co wygląda faktycznie, jakby przypaliła się prostownicą przed wyjściem.


A na efekt końcowy chciałam pofarbować Aguli włosy na różowo, ale wyszła artystyczna plama. Spray nie chciał ze mną współpracować, ale czy nie jest awangardowo?






Jeszcze mam dla Was śmiesznego, otyłego jednorożca, którego sama wymyśliłam, pomalowany jedynie przy pomocy kliku cieni do powiek.



Osobiście same cienie do powiek, mogłyby fajnie wyglądać z dobrze zrobionym rysunkiem, jako fajny cień, czy coś, ale same rysowanie kosmetykami jest jak najbardziej na nie.

DEFINITYWNIE: KIT



Oczywiście dzisiejszy post jest z ogromnym dystansem do mojego malowania, bo rysować, nie chwaląc się umiem troszkę lepiej.  Chyba. Dzisiaj postawiłam na humor :). Wpis nie miał za zadanie obrazić w jakikolwiek sposób ani blogerów modowych, kosmetycznych, czy tam jakich, ani Agnieszki Chylińskiej, ani otyłych jednorożców.

DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE

niedziela, 23 września 2018

Mój progres w rysowaniu portretów i... karykatur.

Czołgiem ludzie!



Jak, wiecie...albo i nie zmieniłam troszkę tematykę bloga. Jak nie wiecie, to dowiecie się w poprzedniej notce, lub klikając zakładkę ,,o blogu" po prawej stronie. Także życzę każdemu miłego czytania, weekendu, czy czego tam w sumie chcecie. Dla sentymentu postanowiłam pozostawić tutaj stare wpisy, a żeby fajnie zacząć tą kategorię, chciałabym pierwszy post poświęcić moim pierwszym szkicom, temu czego się nauczyłam, rysując przez te wiele lat i jeszcze ile pracy mnie czeka.

Zjadłabym jajecznice.

Jednym z pierwszych szkiców, jakie machnęłam, próbując czegokolwiek był rysunek mojej ulubionej Agniechy. Pamiętam, że zainspirowało mnie ubranko, jakie wtedy na sobie miała tak bardzo, że dwa dni później miałam podobne, chociaż wyglądałam w nim o wiele gorzej. Jeśli chodzi o ten szkic nie podoba mi się aktualnie w nim nic. Postać po raz pierwszy przypominała daną osobę, ale strasznie mnie drażnią te mocne kontury i kreski, których już dawno nie robię, chyba, że muszę. To na czole, wygląda jak blizna Harrego Pottera, oczy mają lekkiego zeza i właściwie nie mają rzęs, a usta wyglądają od góry jak jakieś progi zwalniające na ulicy. Chociaż chyba najgorszy jest nos. Połączenie batata z ziemniakiem. Ogólnie czym dłużej patrzę się na to ,,cudo", tym więcej wad w tym widzę.

Agnieszka Chylińska
Rok 1623
,,Mam Talent"




Zdjęcie pochodzi od Wujka Google
,,Agnieszka po mefedronie"
- Autor nieznany
Mam tu też podobny szkic, który chciałabym zatytułować ,,Agnieszka po mefedronie" (żeby nie było nie mam zamiaru tu kogokolwiek obrażać). Nie wiem co ma we włosach (chyba dłoń mi nie chciała wyjść) , jedno oko na Maroko, drugie na kaukaz, usta wyglądają, jakby kończyła jeść schabowego. 





Kończąc tematykę o Adze, którą mi się wtedy (i w sumie teraz też) najlepiej rysowało, to przedstawiam trochę lepszy portret. Tym razem problem tkwił głównie w dłoni (znowu), bo nie umiałam ich rysować. Dlatego machnęłam rękawiczkę...nie wiadomo czemu z pierścionkiem na palcu.

Mona Agnieszka


Przy tym portrecie Karola Osentowskiego, do jedynego czego mogłabym się przyczepić to zbyt mocne kontury na bluzie i brak cieni na twarzy. Tam u góry powstał jakiś cień, ale nie najlepiej on wygląda. Prawdopodobnie rysunek tak wyszedł, bo zależało mi na czasie, a szybkość w pracy nigdy nie wychodzi na plus.

Karol Osentowski
Zdjęcie poglądowe kiedyś było w necie, ale ziomek usunął...


Znowu ten rysunek koleżanki Agnieszki, bardzo mi się podoba. Długo go malowałam i musiałam wyodrębnić masę szczegółów. Osobiście na dzień dzisiejszy dodałabym więcej cienia na twarzy, ale moim zdaniem jest okej. Ujdzie?



Jestem ciekawa, jak będą wyglądały moje pracę za rok, czy za dwa...
A czy Wy macie dryg do malowania? Może kiedyś w szkole braliście udział w jakiś konkursach?


DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE


poniedziałek, 6 sierpnia 2018

Sprzedam majtki i rabarbar. #17

Czołgiem ludzie.

Dzisiaj mam dzień lenia, po wczorajszym dniu mam dosyć wszystkiego i postanowiłam sobie zrobić freedom. Miałam też rysować, ale mi się nie chcę. Muszę się kopnąć w dupę, bo jest już osiemnasta, a ja nienawidzę marnować czasu. Chociaż to robię i cały obłęd w tym właśnie moim życiowym kole.

Co u mnie? Oprócz tego, że odwiedziłam ZNOWU parę razy jeziorko, nauczyłam się lepiej pływać, a moja piłka z chińczyka za 25 złotych jeszcze o dziwo trzyma, postanowiłam zrobić coś czego jeszcze nie zrobiłam. Zacznijmy od tego, że obaliłam rekord jazdy na rolkach, albo w moim wydaniu na lolkach (pozdrawiam wszystkich tych, co nie wymawiają literki ,,R" i nienawidzą słów rower, czy rabarbar). Do teraz mam odciski na stopach i plaster na plasterku, ale dzisiaj wieczorem znowu sobie wsiądę, ale na jakieś 20-30 minut. (edit: jednak mojej leniwej dupie się nie chciało).
Jestem z siebie bardzo dumna, bo to takie moje małe osiągnięcie sportowe, tym bardziej w tym upale. Ile przejechałam, nie wiem, ale ludzie nawet tyle nie chodzą, bo używają miejskich autobusów. Więc chyba dużo.

A no i chciałam Wam opowiedzieć o warsztatach, na które chodzę. Super sprawa, ponieważ uczą tam rysunku od podstaw, a i jest coś dla tych bardziej nauczonych.
Ja się czuję tak na środku. Przedstawiam Państwu książeczkę, z  której każdy nowy i nie nowy uczeń rysunku może się czegoś nauczyć. Portrety, zwierzęta, krajobraz...tu jest wszystko! Naprawdę polecam, ja książkę dostałam za darmo, ale można ją kupić w Empiku. Kiedyś o niej opowiem więcej, jak poświęcę cały post rysowaniu.

Byłam też na koncercie disco polo. Fanką nie jestem, ale dla Sławomira to mogłam pojechać no nie? :D Faktycznie zdałam sobie sprawę, że znam masę piosenek, ale nie umiem ich połączyć z wykonawcami.

No i w tym roku tradycyjnie odwiedziłam też Jarmark Dominikański i jak zwykle zastanawiam się, jak można kupować takie ,,cosie". Ogólnie owy Jarmark charakteryzuje się tym, że jest to miejsce dla kolekcjonerów, fanów dziwnego niezidentyfikowanego jedzenia i antyków, jednak prócz klasyków na głównym jarmarku, jak jakieś koszulki, porcelana, czy książki, idąc na pchli targ można było znaleźć wszystko, co u mnie w domu wylądowałoby w śmietniku.
Osobiście dziwie się, że ktokolwiek to kupuje (o ile kupuje, ale po coś tam stoją), może nie rozumiem fenomenu góralskich kapci na pomorzu, ale powiedzcie mi jak można kupić stary antyczny wózek dla lalek bez dwóch kół za 3 tysiące słotych, starą pękniętą ozdobę choinkową w sierpniu, czy może drzwi za 800 zł zniszczone tak bardzo, że nie nadają się do wchodzenia. Ani wychodzenia, żeby jasność była. No i do nikogo słynnego nie należały.  Hitem była jednak muszla klozetowa z popękaną deską i lalka dziecięca bez oczu, włosów i ręki. Zasadniczo ja bym to wszystko wzięła i wywaliła na śmietnik.
O ile faktycznie rozumiem fenomen zbierania płyt winylowych, starych monet, ciuchów czy portretów, to zbieranie śmieci za taką cenę jest już troszkę chore.

Ale może ma to jakąś większą głębie...wypowiedzcie się :D.

Swoją drogą sprzedam zużyte majty i skarpety bez pary, starą doniczkę po kaktusie, portfel z dziurą i stary zeszyt od matmy, klasa 5A, który wpadł mi przez przypadek do bigosu. 

A no i odwiedziłam w końcu, chociaż mam blisko wystawę obrazów, która bardzo mi się podobała i była lepsza od zeszłorocznej. A to mój faworyt. Bardzo podoba mi się oddanie szczegółów w tle bloku z tyłu. Taka szara, normalna codzienność... ->

To by było w sumie na tyle.
Pozdrawiam
Beatrycze.





#Śmieszki-Beatrycze