Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciepło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciepło. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 lipca 2018

KRUTKI PORADNIK - JAK BYĆ ŚMIESZKIEM

Dzisiaj będzie z dystansem do siebie, z humorkiem i mam nadzieję, że uśmiechem na twarzy. Jeśli nie masz tego pierwszego, lepiej nie czytaj dalej bo cierpisz na uwiąd starczy.

Czy właśnie wszedłeś w kryzys wieku średniego? Nie wiesz co z sobą zrobić, całe dnie stoisz w kolejce do kasy w Biedronce, mając tylko polędwicę sopocką i nikt Cię nie chcę przepuścić? Skończyły się pierogi? Masz fajną książkę, ale nie chcę Ci się jej otworzyć? Zgubiłeś skarpetkę, a parówki w Twojej lodówce są po terminie? Dobrze trafiłeś, albowiem ten post jest właśnie dla Ciebie!

No chyba, że masz uwiąd starczy. Straszna choroba.

PORADNIK - jak być śmieszkiem

#1 Dystans do siebie, albo wszyscy umrzemy.

Śmiej się z siebie, nie z innych, chyba, że masz do czynienia z debilami. Mów o sobie w trzeciej osobie, tak abyś nie dostał depresji. 

,,Mam gwiazdkę michaleeelina. Czekam, aż parówki wypłyną"




#2 Ubieraj się tak, jakbyś nie rozróżniał kolorów.

Kolorowe skarpety, szelki, dziwne napisy, czapki. Ludzie się gapią, ale masz to w dupie, bo przecież lubisz oryginalność i to, jak coś się wyróżnia. A jak ktoś ma problem, to wróć do punktu pierwszego. Stwórz własnego ja, ale wracając do poprzedniego postu, to nie polecam kupować stroju Borata.

,,Noszę takie skarpetki, bo wabię na nie facetów."

#3 Inspiruj się innymi osobami.

Najlepiej jakimiś sławnymi ludźmi. Ja często zabieram im teksty i mało kto o tym wie, a nie trzeba się do tego przyznawać, chyba, że piszesz w internecie, co powiedział jakiś gość. Uwielbiam powielać teksty, które największego smutasa rozweselą. Najlepiej inspirować się Youtuberami, pewien z nich napisał świetną książkę, którą serdecznie polecam.
Jednak najlepiej mieć własne teksty...

Martin Stankiewicz
,,Śmieszek"
i moje skarpetki

,,Po lewej widzą państwo syf, po prawej chujnie" - ja, oprowadzając osobę w pracy.
,,Ja jestem taka, bo mnie matka w piwnicy trzymała przez piętnaście lat" - częsta odpowiedź na stwierdzenie, że jestem ,,dziwna".

#4 Unikaj kontaktu z ludźmi, kiedy masz zły humor.
Znam masę ludzi, którzy mają podobne cechy charakteru, co ja, ale chyba nie ma człowieka, który się wiecznie śmieje. Wprawdzie ,,śmieszek" to nie jest cecha charakteru, ale jednak śmieszki to ekstrawertycy, czyli ludzie, którzy uwielbiają kontakt z innymi, czym więcej ludzi, tym lepiej. 

Często mi mówią, że ja nigdy nie jestem smutna, że zawsze wesoła i z bananem na buzi i tu zaskoczę, że i ja bywam smutna. Albo i nie zaskoczę. Każdy bywa smutny. Jeśli jednak chcesz zostać zapamiętany jako śmieszek w towarzystwie to lepiej udawać dobrą minę do złej gry. Oczywiście problemami zawsze można się dzielić z zaufanymi osobami.

#5 Rozweselaj innych.


Rok 2015, Gdańsk,
po koncercie
A.Chylińskiej
Ludzie lubią ludzi wesołych. Nikt nie lubi depresji i zrzędzenia... marudzenia...fochania się o byle co. Wiadomo, że dzień, to wstać, zjeść i iść spać, ale zawsze tak było, humor i dobra atmosfera pobudzą nawet najgorszego twardziela. Jeśli widzisz, że ktoś ma zły humor, to staraj na początku zadać bardzo bezpieczne stwierdzenie ,,Coś się stało" (być może osoba ma naprawdę powód, aby być smutna i w tym momencie, rozweselanie będzie uznane jako wredne), jeśli jednak osoba po prostu jest smutna można walnąć jakimś sucharem, zaśpiewać ,,Żono Moja" lub zaproponować kupno  kilograma ziemniaków. Sarkastycznośc przede wszystkim (co ciekawe, często nie rozumiem sarkazmu). Ja na przykład uwielbiam taką wiadomą głupotę:


,,Pięć minut do końca meczu, a ja nie wiem po której jest nasza bramka i gdzie mamy strzelać" - na meczu Polska - Japonia

Wiadomo, nie znam się na piłce, ale są jakieś granicę, a i chyba każdy, choć się zaśmiał, zrozumiał, że ten fakt był kłamstwem. Albo chociażby tytuł wpisu...

#6 Bądź poważnym, kiedy trzeba.

Mam na myśli, pogrzeby, jakieś konferencję. Czasami nie wypada się śmiać i ubierać, jak ubieram. W niektórych momentach coś jest po prostu niesmaczne. Nie bądźmy też nachalni, jeśli ktoś nam coś tłumaczy, uszanujmy to.
2017
Malbork, Zamek
Dama z łasicą
Jeśli coś mówi - posłuchajmy. Nie śmiejemy się z innych, w szczególności na tle rasistowskim, religijnym, poglądowym. Szanujemy się, a z kogoś możemy żartować, gdy ten sam poruszy tematykę. Osobiście powiem, że mam z tym problem, bo często nie potrafię być poważna.

Niech inni pamiętają, że nas też można obrazić, chociaż osobiście rzadko się focham :).

#7 Miej swoją pasję, hobby...zainteresowanie.

Ciekawych ludzi jest coraz mniej. Tak po prostu. Graj, śpiewaj, tańcz... nawet, gdy Ci nie wychodzi.


Powiem Wam, że zmiana na taki styl życia nie była łatwa. Wręcz przeciwnie z osoby, która była introwertyczką przerodziłam się w ekstrawertyczkę. To jest zmiana o 360 stopni (bo więcej nie ma). Ale dzięki takiemu postrzeganiu świata mam więcej znajomych, zaczęłam kochać życie i lubić to, co robię. Ale przede wszystkim przestałam się bać i stresować. Bo jak się zestresuję i zrobię coś głupiego to przecież to ,,cała ja królowa łez".

Minusem jest to, że mam 22 lata i zmarszczki...po uśmiechu.

Oczywiście cały ten poradnik z przymrużeniem oczka...

A jak jest naprawdę? Taka szczera prawda, której może nie każdy zna, ale ja lubię prawdę, więc się nią podzielę. Długo czekałam, aby napisać taki wpis od serducha, taki mega prawdziwy, ale najpierw chciałam porozmawiać z dwoma osobami, które również mają tendencje śmieszka, aby zrozumieć prawdziwą, nieudawaną psychikę takich ludzi, jak ja...

Jesteś wśród ludzi = jesteś uśmiechnięty. 

Jednak co się dzieje, gdy takich ludzi nie ma wokół, bo przecież nie zawsze są? Pewien kolega zapytał mnie kiedyś, co jest dla mnie największym cierpieniem, zaraz po strachu spowodowanym stratą bliskiej osoby, odpowiedziałam, że samotność.

,,Ej gwiazdy słychać mnie tam? Przeżyje wszystko, tylko proszę nie chcę zostać sam. [...] Tak zupełnie sam jak palec. Samotności się boje, śmierci nie boje się wcale" - Lasio Companija (muzyk)

Ekstrawertyk i samotność to jest najgorsze co może być. Żyjesz wśród ludzi, masy ludzi, którzy tak naprawdę prócz rozmów na Facebooku, nie maja zbytnio czasu na rozmowę, spotkanie, także zostaje tylko praca, gdzie właściwie wyładowywuje swoją energię. Dlatego staram się jak najwięcej robić czegokolwiek, by się nie nudzić, bo nuda mnie zabija.


Prawda jest taka, że samotność doskwiera mi bardzo często, choć dużo osób myśli, że będąc duszą towarzystwa mam masę znajomych. To jest prawda, ale jednak jest to samotność w tłumie. Czym dłużej nie ma przy mnie bliskiej osoby, tym bardziej odbija mi się to na psychice. Często biorę gitarę, gram ulubione piosenki, rysuje, tylko po to, aby oderwać myśli, że jestem sama. Czasami są to zwykłe godziny, bywa, że tygodnie. Pamiętacie, jaki ,,koszmar" przeżywała Fiona, zamieniając się w ogra po zachodzie słońca? Za dnia pięknością się staje, w nocy zaś szkaradna bla bla bla. To tak, jakby prowadzić dwa różne życia. A ilu z nas w pracy, w miejscu gdzie są ludzie zachowuje się zupełnie inaczej, niż w domu?

,,Pewnego dnia oglądałem zachód słońca czterdzieści trzy razy - powiedział Mały Książę, a chwilę później dodał: Wiesz, gdy jest bardzo smutno, to kocha się oglądać zachody słońca. Więc wówczas, gdy oglądałeś je czterdzieści trzy razy, byłeś aż tak bardzo smutny? - zapytałem, ale Mały Książę, nie odpowiedział"

Wśród ludzi w kolorowych skarpetkach, z uśmiechem na twarzy i gitarą kroczę przez świat, a wewnątrz rozróżniasz tylko szary i czarny, czujesz się jak maleńka cząsteczka, która robi wszystko, żeby życie przypominało choć trochę te, widziane oczami innych. Nie mówię, że codziennie jest źle, że codziennie jest mi smutno, że chcę się zabić. Wręcz przeciwnie, robię wszystko, aby czuć się dobrze, ale do tego potrzebni mi są ludzie. Nie pieniądze.

Czasami zastanawiam się, czy to śmieszkowanie, to jest wybryk na pokaz, jednak po głębszym zastanowieniu się stwierdzam, że to jest odbieganie się problemów dnia codziennego. Im bardziej nasilają się, tym większe wywołują emocje.

Widzicie różnice? Zobaczcie początek postu... zobaczcie końcówkę. To cała ja... to właśnie ja.

Dzisiaj z takim akcentem kończę ten wpis. Kolejny będzie tradycyjny. Czołgiem.


Na dobre poczucie humoru, moje ulubione Studio Accantus i piękna piosenka z Disney'a!


To w sumie by było na tyle
Pozdrawiam
Beatrycze


#Tamtadadam


środa, 18 kwietnia 2018

Wiosenny urlopik #9

Siemanko!

Już naprawdę jest wiosennie i w końcu udało mi się trochę odpocząć zabawić się i spędzić czas ze znajomymi, chociaż przyznam, że mam niedosyt. Jak zwykle!

Kupiłam w końcu samochód.

Może to nie jest jakiś super drogi, solidny, rodzinny na ogromne trasy pojazd, ale w końcu ma być dla mnie. Wygląda jak czerwony chupachups, a w środku pachniał truskawką, więc pierwsze po zakupie co zrobiłam, to wyjebałam zapach i UWAGA kupiłam taki sam, ale o wyglądzie kasety magnetofonowej. Brawo ja! Więc wciąż jebie niemiłosiernie, ale nie chcę pokazać mamie, jak wywalam kasę w błoto. Miałam zamówić opony letnie, ale w sumie pierwsze co zrobiłam, to kupiłam naklejkę ,,Nie Krzywdź" i przykleiłam na samochód. Opony poczekają... ważne, że jeździ. Przegląd do czerwca pamiętać. A miałam zrobić jakieś zdjęcie i zapomniałam. Kiedyś zrobię...

Mały wypad do miasta.

W piątek trzynastego udałam się z moją BFFandever na mały wypad do Gdańska. Po grze w Cymbergaja (w którego nie chwaląc się jestem mistrzem mistrzów), zjedzeniu pysznego jedzonka i wypadzie na kręgle byłyśmy padnięte. Słonko świetnie nam świeciło i pozwoliło na to, że wydałam masę kasy na ubrania... niepotrzebne ubrania. 

Ale kupiłam sobie ładną katanę, w której wyglądam jak Meghan Trainor, tyle, że twarz niepodobna, włosy niepodobne, uroda niepodobna i figura też. Ale z tą kataną normalnie wyglądam jak jej kopia, albo jak bezdomna (cytując Matczyną Jednostkę).

Rolkowe szaleństwo.

Idąc za głosem swojego serca postanowiłam pójść na rower. Najpierw wzięłam pompkę i postanowiłam go odkurzyć wyciągając owy starożytny rzęch z końca garażu, jednak nie udało mi się to, ponieważ, bo na kierownicy siedział on... ogromny pająk z rodziny pajęczaków. Ten z takimi dużymi nogami. Fuj. Także rowerowi powiedziałam ,,papa", dopóki ktoś nie usunie lokatora.

Postawiłam jednak na rolki, które grzecznie leżą w szufladzie mojego pokoju. Są normalnie jak fumfel nówka nie śmigane i okazało się, że przez zimę nie nauczyłam się jeździć, ale żeby było profesjonalnie to zrobiłam zdjęcia i wstawiłam na Instagrama. Że niby mega utalentowana i w ogóle #carpediem.


Udało się też zagrać parę partyjek tenisa, siatkówki i oczywiście odkurzyłam swoje planszówki. Myślę też nad zakupem UNO-Jenga. Ktoś z Was ma?

Mała zmianka.

Postanowiłam zrobić coś ze swoją przecież już nieskazitelną urodą. A tak serio zrobiłam sobie kitka i jak zobaczyłam to siano to od razu poszłam   (pojechałam samochodem, żeby był szpan) do fryzjera i zrobiła myślę, że dobrą robotę. Za jakiś czas idę ogarnąć brwi. Strasznie nie lubię tego wyrywania woskiem... Także mam nadzieję, że ten botoks włosowy, hajs który wydałam i fakt rozmawiania z fryzjerką o pogodzie (w cholerę naciągana rozmowa) nie poszedł na stratne.

W październiku idę na wesele, więc, znając życie będzie tak iż dopiero do fryzjera pójdę w październiku. Bazinga.

Rysunek co wygląda jak malowany przez dziecko, ale taki miał być.

Aby ten czas nie poszedł na marne w moim dziwnym świecie postanowiłam się rozwinąć duchowo i artystycznie. Wyciągnęłam swoje akwarele i postanowiłam się nauczyć nimi rysować. Pierwszy obraz na twardej, niczym skała tekturze poświęciłam postaci Małego Księcia. Okazało się, że akwarele bardziej mnie przekonują, niż farby olejne, jednak wciąż lepiej wychodzi mi szkic, dlatego już dziś zabieram się za nową pracę i myślę, czy jej nie połączyć z atramentem, jednak się trochę boje za to brać, chociaż mniej boje, niż pająka :D.


Czekam wciąż na jakieś wieści o tegorocznym programie Mam Talent. Chciałabym zgrać ekipę, a dowiedziałam się że informacje dostanę do końca kwietnia, więc czekam niemiłosiernie i wciąż odświeżam pocztę. Z roku na rok jest coraz lepsza zabawa, więc mam nadzieję, że w tym roku uda mi się uczestniczyć i będzie bomba!


A Wy jak spędzacie te pierwsze słoneczne dni?
#carpediem

A dla Was fajny kawałek!



Na razie to w sumie tyle
Pozdrawiam
Beatrycze
#Śmieszki-Beatrycze


poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Nigdy wiecej zimy #8

Witajcie kochani!

Ludzik
trawiasty
Oskar
Już niedługo wiosna, a przynajmniej mam taką nadzieję. Na chwilę obecną, zamiast kwiatków zaczynają na glebie obradzać psie odchody, a wszyscy bawią się w jedną grę o tytule "nie wejdź na minę". Jednak powoli, powolutku już coś się zaczyna dziać!

Ludzie wiosna idzie!

Postanowiłam dokładnie 21 marca posadzić trawkę w główce mojego ludzika trawiastego imieniem Oskar o którym kiedyś wspominałam. Szkoda, że na dworze takiej nie ma :(
Tak dzisiaj wygląda, jego głowa pokryta została zajebistą trawą!

Wielkanocne obżarstwo.

W tym roku, jak z resztą w poprzednich latach Wielkanocy nie świętowałam. Spędziłam klasycznie z rodzinką, objadając się i grając w moje ulubione gry planszowe. Planowaliśmy wakacje i to, co będzie jutro na obiad. Czyli resztki z wczoraj. Niestety jest zimno i w sumie to, co chciałam zrobić nie wypaliło, ale spotkałam się z paroma osobami, odjebałam zaje*isty koszyczek (o którym zapomniałam i leży do dzisiaj na komodzie nieruszony) i odwiedziła mnie moja chrześniaczka Amelka. Zostały mi jeszcze dwa dni wolnego  (pewnie jak to opublikuje to minus siedem) i mam nadzieję, że pogoda dopiszę, bo w sumie ze względu na to, że pada i piździ jak na dworcu PKP, nic ciekawego nie zrobiłam.



Mam nadzieję, że mazurki, jakieś tam kurczaki nie wejdą mi w poślady, a w cycki. Ale co roku tylko mam nadzieję i na tym koniec.

Zlot motocyklowy.

Ósmego kwietnia dokładnie w mojej ogromnie małej wsi znowu odbył się zlot motocyklowy. O losie obudzili mnie znowu o szóstej, bo ktoś postanowił ZNOWU pod moim domem zacząć palić gumę (to chyba coroczna tradycja), także cały dzień i pracowitą noc byłam zmęczona, padnięta i półprzytomna.

Fanką motocykli nie jestem, ale uważam, że fajnie mieć swoje hobby. Osobiście trochę pospacerowałam, pogadałam z kilkoma osobami, których dawno nie widziałam, a pogoda dopisała świetnie. Ludzi było multum, kolejka po zapiekanki przypominała czasy komuny, a znaleźć kogokolwiek to była masakra masakr, tym bardziej, jak opisuje swoje położenie ,,jestem obok motocykla, przy innym motocyklu". Zlot motocyklowy zawsze mi przypominał początek wiosny, a także zbliżające się wielkimi krokami wiosenne ognisko, na które nie mogę się już doczekać.

A na wiosnę mam masę planów, więc mam nadzieję, że będzie o czym pisać!


Fajny wiosenny kawałek dla Was!

;

Na razie to w sumie tyle.

Pozdrawiam
Beatrycze

#Śmieszki-Beatrycze