Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmieszne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmieszne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 listopada 2018

Rysuję Młodego Simbę z Disney'a!

Czołgiem ludzie!

Co tam u Was słychać? U mnie całkiem dobrze i bardzo cieszę się, że dwa najnudniejsze miesiące, czyli październik i listopad już są prawie za nami. Została końcówka listopada, a potem święta moi kochani! Kurczaki za miesiąc już wigilia!

Przychodzę dzisiaj do Was z postacią z Disney'a, tak jak obiecałam w poprzednim wpisie, to Wy wybraliście dla mnie wyzwanie i w sumie jedna osoba tylko napisała, co chciałaby zobaczyć. Bardzo Jej dziękuje. Także w ramach tego będzie jedna postać, żeby nie było nudy to rysowana krok po kroku. Przed Państwem Simba z ,,Króla Lwa". 

Powiem szczerze, że do tej bajki nie mam jakiegoś wielkiego sentymentu i nie jest w moich top ulubionych, ale na pewno parę razy widziałam tą bajkę i oczywiście rozczula mnie motyw śmierci, bo jakimś twardzielem nie jestem. Do dzisiaj się zastanawiam, co w piosence ,,Hakuna Matata" chciał powiedzieć Pumba:

,,[...]Czułem się paskudnie, zawsze gdy chciałem... 
tu Timon mu przerywa i mówi: no no Pumba, nie przy dzieciach!"

Także, jak ktoś wie, co chciał powiedzieć Pumba, ale nie mógł ze względu na obecność małego Simby, to niech piszę w komentarzach, bo ja nie mam pomysłu...

Szkic wykonywałam w jakieś 35 minut, powiem szczerze, że najgorzej mi szła proporcja twarzy, konkretniej broda, a także zrobienie jakiejś gramatury, tym bardziej, że to był szkic. Jeśli chodzi o to drugie trochę pomógł mi wiszer, dzięki niemu mogłam rozetrzeć ołówek lekko, lub mocno w zależności tego jak chciałam i żeby nie wyglądało to jak kupa.

Najpierw naszkicowałam cienkim ołówkiem kontury, czyli koła i kreski.




Potem spróbowałam dobrać ołówki tak, aby wycieniować ciemniejsze strefy i jaśniejsze.


Na koniec wzięłam się za rysowanie szczegółów.



I tak wygląda w całości naszkicowany Simba.

O jednym elemencie, malusim zapomniałam podczas rysowania tego stwora. Kto wpadnie na pomysł, czego brakuje Simbie? :D



Użyłam do tego takich ołówków, jednego wiszera i zwykłej gumki. Dlaczego jeden ołówek jest sklejony? Jest to metaliczny ołówek do wykonania rysunku brył przed szkicem, jest strasznie łamliwy, jak spadnie na podłogę od razu dzieli się na pół dlatego też ma taki opatrunek, który o dziwo nie przeszkadza w użytkowaniu. Plus jest taki, że tego ołówka się nie ostrzy :)

Jeszcze raz powtarzam! :)

W grudniu odbędzie się losowanie na kartkę do Was. Samodzielnie wykonam kartki podczas Blogmasa i jedna z nich może trafić do Ciebie w 100% zrobiona przeze mnie z życzeniami. Więc jeśli zawsze było Wam smutno (bo mi tak), że nie dostaliście karteczki z życzeniami to można to zmienić.

Do pierwszego grudnia zgłaszajcie się w komentarzach pod tym postem, bądź pod innymi, aby wziąć udział w losowaniu. Dodatkowo do karteczki dodaje mały świąteczny prezencik, także uważam, że warto, bo nic Was to nie kosztuje, a możecie zyskać, tym bardziej, że mało osób czyta tego bloga więc macie ogromne szanse.

Aby się zgłosić wystarczy w komentarzu napisać BIORĘ UDZIAŁ, a ja Cię zapiszę do mojego zeszyciku. Wystarczy raz napisać pod jakimkolwiek postem, komentując później, nie musisz się powtarzać :). Z wylosowaną osobą się skontaktuje poprzez bloga i poproszę o wysłanie na maila danych kontaktowych. Dane kontaktowe będą znane jedynie przeze mnie :)


DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE




piątek, 2 listopada 2018

Rysunki z użyciem węgla i haul zakupowy z Tigera!

Czołgiem ludzie!


Dzisiaj chciałabym Wam pokazać rysunki z użyciem węgla rysunkowego. Kiedyś już pokazywałam, że użycie zbyt dużej jego ilości daje wrażenie czarnej papki, albo jakby ktoś d#pę wytarł o komin i przelał na papier, dlatego dzisiaj minimalistyczna jego ilość będzie, także zapraszam do czytania i oglądania i możecie sobie zrobić kakałko, czy coś.~kocham moje bełkotanie...



Pamiętacie mój poprzedni wpis? Jeśli nie, to troszkę wrócimy i jako pierwszy przykład chciałabym podać moją ulubioną do malowania Agnieszkę.

Dama bez łasicy
Nie koloryzowane



Rysunek powstał dosyć dawno, bo na czas premiery płyty ,,Forever Child", czyli jakoś w 2016 roku, kiedy nie miałam jeszcze takiej ilości węgli, jaką dzisiaj mam. Rysunek jest mały, powstał w charakterze takiego jakby gryzmołku. Cienie z tyłu dodają temu gryzmołkowy respekt.

Często czarne części fajnie pokryć delikatnym węglem, bo lepiej się rozprowadzają. Niestety węgle kredowe, nie takie w ołówkach strasznie się rozmazują. Mówię to, gdyby ktoś chciał kiedykolwiek rysować węglem, albo pod#ierdalać węgiel sąsiadom i mieć artystyczne przybory za darmo.

Oto szkic konturowy wykonany węglem:
Magda Gessler po przeszczepie obu nerek.
Przed Państwem Magdalena Gessler. Przed Państwem Agustin Egurolla, znany krytyk kulinarny. W tym rysunku jakkolwiek to zabrzmi zwęglone zostały tylko włosy, reszta to jest kontur, którego nie chciałam zamalowywać, bo ma w sobie ,,to coś" i uważam, że tak wygląda lepiej.




Dodatkowo chciałam Wam pokazać zestaw, który kupiłam w Warszawie, chociaż nie wiem, czemu się szczyce, że w stolicy, chociaż można kupić to w każdym większym sklepie...

Tiger 20zł


Za całość zapłaciłam 20 zł. Uważam, że jest to dobra kwota dla osoby, która nie wydaje w cholerę pieniędzy na pierdoły i jedzenie. Pierwsze na co zwróciłam uwagę to wiszery do rozcierania, mój wiszer, (a mam tylko jeden) jest już bardzo nie w formie. Ogólnie wygląda jak pół d#py z za krzaka.

Pudełko do ołówków jest fajną sprawą, gdy nie będzie mi się chciało gdzieć brać całego zestawu do malowania.
Kocham robić
zdjęcia nocą
Zbychu po
przechlaniu
Swoją drogą, będę chciała go jakoś ozdobić i pokazać to w notce. Jeśli chodzi o ludzika, to szału nie ma i obstawiam, że podobnie jak mój pierwszy, niebawem zgubi swoją jakąś kończynę.

Da się nim poruszać, ale jakieś szybsze ruchy spowodują pewnie wyłamanie stawu biodrowego i Zbychu (tak go nazwałam) pewnie się nie ucieszy z powodu tegoż macanka. Zadowolona jestem z ołówków, mają świetną gramaturę, gumka jest świetna, temperówka szału nie ma (powiedzcie mi dlaczego zawsze do zestawów dają temperówki...mam ich już tyle, że za dochód z ich sprzedaży mogłabym ocalić delfiny), za to ciekawostką będą dwa pastele w kolorach adekwatnych do jesiennych, spróbuje z nich zrobić niebawem i namalować liścia.
Wiszery
sztuk dwa
Albo dynie (?).  Także uważam, że za taki hajs jest całkiem nieźle (chyba, że planujecie kupić pół litra dobrej wódeczki).



Zbychu
ma zgona

*Kupiłam opony na oponeo.pl i ciągle mi się wyświetlają reklamy opon. Oni myślą, że ja chcę hurtownie zakładać???*










Ogłoszenia Parafialne: Wielkie dziękujeee za tak duży i przemiły odzew pod poprzednim postem, bardzo to motywuje. Już odwiedziłam parę Waszych blogów, a dzisiaj/jutro odwiedzę reszte blogów, których właściciele pozostawili komentarz w poprzednim wpisie. Tak czy siak odwiedzę każdego a i każdy kto przeczyta i skomentuje mój wpis będzie również odwiedzony przeze mnie...

Pamiętajcie, że już za miesiąc startuje blogmas. Chciałabym zrobić komuś przyjemność i własnoręcznie zrobioną kartkę świąteczną wysłać tej osobie na adres. Oczywiście 100% poufności i prywatności :), czy byłby ktoś chętny? Jakby było tak minimum osiem osób można by było zrobić losowanko i dać na bloga... a jak nie to może chociaż jedna się znajdzie. Także piszcie, co o tym myślicie!



Nie wejdźcie w kupę pod liśćmi!

DO NAMALOWANIA!

POZDRAWIAM
BEATRYCZE




sobota, 21 kwietnia 2018

Tamtadadam - Dziesiątka moich ulubionych kawałków.

Witajcie kochani!

Dzisiaj coś zupełnie innego, mniej czytania, więcej słuchania, oto moja top dziesiątka wśród piosenek... różnych piosenek, pop, bajkowych, soundtrack, Popek... wszystko! Także zapraszam do czytania i słuchania. Zaczynamy od ostatniej pozycji...

10. Edward Sharpe & The Magnetic Zeros - ,,Home"


Ta piosenka zawsze kojarzy mi się z miłością, ponieważ mam do niej ogromny sentyment i wspomnienia. Zajebiste wspomnienia. Kocham ją grać na gitarze i jest zawsze śpiewana przy ognisku, dobrej kiełbasce i mojej różowej gitarce. Pozdrawiam wszystkich grajków!


9. Łąki Łan - ,,Łan Pała"


Zespół raczej nie bardzo znany, ale mieli kiedyś swoją historię opowiedzianą w ,,Uwadze". Śpiewają, jakby byli na haju, nie wygląda na to, aby spożywali jakiekolwiek narkotyki, chociaż u Paprodziada (jednego kolesia z zespołu), nie jestem pewna. Nikt nie wie o czym są ich piosenki. Ambasadorzy pozytywnej Polski, świry, hipisi, rzucające w publiczność chwastami. Ciekawostką jest, że Pan Uszatek - Bartek Królik (nie zając) gra u Agnieszki Chylińskiej w kapeli i stąd znam ,,Łąki Łan". Masa energii i moc! Koncert już był zaliczony!

8. Meghan Trainor - ,,Better When I'm Dancin"



Znana głównie z piosenki ,,All About That Bass" Meghan Trainor nagrała ten kawałek jako sountrack dla bajki ,,Fistaszki". Niestety jej nie oglądałam (leciał ostatnio w telewizji), ale moim zdaniem teledysk super się zgrywa z bajką, co bardzo rzadko się zdarza w tego typu utworach. Całość bardzo charyzmatyczna, wiosenna, słucha się miło z uśmiechem na twarzy. Ciekawostką jest to, że w tym teledysku u Meghan zagrała cała Jej rodzina i szacun za to, bo większość gwiazd swoim bliskim zakryło by twarze reklamówkami z pobliskich supermarketów.

7. Lasio Companija - ,,Bajka o Małym Księciu"



,,Nie spełniają się marzenia. Fakt. Marzenia się spełnia"

Przecudowny kawałek Artysty znany głównie z programu ,,Mam Talent", gdzie wielu mu kibicowało. Nie lubię tego typu muzyki, ale testy są tak głębokie, że wpadną w serducho każdemu, kto słucha. Na dodatek na początku fragment mojej ulubionej książki... co może być lepszego, niż muzyka kogoś, kto widzi co jest naprawdę ważne?

6. Maria Peszek - ,,Ej Maria"


Piosenka dosyć wulgarna, inna niż wszystkie jakie słucham. Mocna, może dla kogoś drażliwa. Na koncercie Marysi byłam raz, posiadam płytę. Często porównuje ją do Agnieszki Chylińskiej, dużo Jej Fanów jest również Fanami Marii. Czy tylko mi ten kawałek przypomina piosenkę niżej? Obie są bardzo podobne, a jednak inne...

5. Agnieszka Chylińska - ,,Królowa Łez"


Chyba nie ma osoby, która nie znałaby tej piosenki. Wiele osób z moich znajomych myśli, że ten kawałek, albo chociaż cokolwiek Chylińskiej padłoby na pierwsze miejsce mojej listy, jednak nigdy tak nie było, bo Agniechę bardziej wolę jako osobowość, niż postać muzyczna, chociaż uwielbiam chodzić na Jej koncerty. Są takie postacie w świecie muzyki, które pozostają w serduchu na wiele lat i to się ceni. Z Agniechą mam wiele wspomnień, również doskonale pamiętam mój pierwszy koncert na którym byłam. Długo się też zastanawiałam, czy nie dać innej piosenki, bo wszystkie Agi lubię tak samo, ale pozostałam przy klasyce ;).

4. Ewelina Flinta - ,,Długo i Szczęśliwie"


Piosenka z mojej ulubionej, a właściwie ulubionego bajko filmu z dzieciństwa pt. ,,Zaczarowana". W naszej wersji śpiewana przez Ewelinę, a w oryginalnej przez Artystkę muzyki Country Carrie Underwood. Piosenka bardzo ładna, wręcz śliczna... można na moment przenieść się w czasy Disney'a.


3. Beautiful Creatures - ,,Familia"


Piosenka zasadniczo pewnie przez Was nieznana, jednak u mnie trafiła aż na trzecie miejsce. Została użyta w bajce ,,Rio 2" i właściwie niewiele wiem o tym zespole, ponieważ reszta kawałków jakoś nie wpada w moje ucho, a szkoda, bo jakby tak śpiewali to mogłabym słuchać godzinami. Ze względu na swoje nietypowe basy zostaje często używana przy próbie nagłośnienia w studiach w których pracuje i właściwie stąd znam ten kawałek :D. Więc jeśli chcecie sprawdzić głośność czegokolwiek zachęcam próby na tej piosence.

2. Ylvis - ,,The Fox"

Tym razem kawałek chyba każdemu znany. Moim zdaniem najbardziej świrnięta piosenka, jaka została stworzona... nikt nie umie jej zaśpiewać, ale każdy śpiewa, chociaż większość dźwięków brzmi jak kaszlenie przy jakiejś ogromnej chorobie płucnej. Była by na pierwszym miejscu, ale końcówkę tej piosenki trochę chłopacy popsuli moim zdaniem. Tak czy siak... ktokolwiek wie co mówi lis? :)

1. Meghan Trainor - ,,Me Too"

Tamtadadam... doszliśmy w końcu do piosenki namber łan. I chociaż to nie ,,Łąki Łan", to wygrała Meghan Trainor, która już drugi raz pojawia się w tym zestawieniu. Piosenka, choć samolubna troszku (chyba, że nie znasz angielskiego), to bardzo pozytywna i uczy tego, że należy znać swoją wartość. Pełna humoru i dysnansu do siebie. Na dodatek jestem wielką fanką żyrafy. Płytę posiadam, Meghan to nawet dwie... i to właśnie jest moja ulubiona wokalistka, mam nadzieję, że uda mi się kiedykolwiek pójść na Jej koncert!

Oto moja ulubiona dziesiątka, mam nadzieję, że zainspirowałam Was chociaż jednym kawałkiem, bo wiem, że nikt nie ma czasu odsłuchać każdego, tym bardziej w całości. A jaka jest Wasza dziesiątka? Jeśli macie czas pokażcie swoją ulubioną dziesiątkę, albo chociaż trzy ulubione kawałki!
Może dzięki Wam zmienią się moje preferencje muzyczne? :)x.x


To w sumie by było na tyle
Pozdrawiam
Beatrycze


środa, 18 kwietnia 2018

Wiosenny urlopik #9

Siemanko!

Już naprawdę jest wiosennie i w końcu udało mi się trochę odpocząć zabawić się i spędzić czas ze znajomymi, chociaż przyznam, że mam niedosyt. Jak zwykle!

Kupiłam w końcu samochód.

Może to nie jest jakiś super drogi, solidny, rodzinny na ogromne trasy pojazd, ale w końcu ma być dla mnie. Wygląda jak czerwony chupachups, a w środku pachniał truskawką, więc pierwsze po zakupie co zrobiłam, to wyjebałam zapach i UWAGA kupiłam taki sam, ale o wyglądzie kasety magnetofonowej. Brawo ja! Więc wciąż jebie niemiłosiernie, ale nie chcę pokazać mamie, jak wywalam kasę w błoto. Miałam zamówić opony letnie, ale w sumie pierwsze co zrobiłam, to kupiłam naklejkę ,,Nie Krzywdź" i przykleiłam na samochód. Opony poczekają... ważne, że jeździ. Przegląd do czerwca pamiętać. A miałam zrobić jakieś zdjęcie i zapomniałam. Kiedyś zrobię...

Mały wypad do miasta.

W piątek trzynastego udałam się z moją BFFandever na mały wypad do Gdańska. Po grze w Cymbergaja (w którego nie chwaląc się jestem mistrzem mistrzów), zjedzeniu pysznego jedzonka i wypadzie na kręgle byłyśmy padnięte. Słonko świetnie nam świeciło i pozwoliło na to, że wydałam masę kasy na ubrania... niepotrzebne ubrania. 

Ale kupiłam sobie ładną katanę, w której wyglądam jak Meghan Trainor, tyle, że twarz niepodobna, włosy niepodobne, uroda niepodobna i figura też. Ale z tą kataną normalnie wyglądam jak jej kopia, albo jak bezdomna (cytując Matczyną Jednostkę).

Rolkowe szaleństwo.

Idąc za głosem swojego serca postanowiłam pójść na rower. Najpierw wzięłam pompkę i postanowiłam go odkurzyć wyciągając owy starożytny rzęch z końca garażu, jednak nie udało mi się to, ponieważ, bo na kierownicy siedział on... ogromny pająk z rodziny pajęczaków. Ten z takimi dużymi nogami. Fuj. Także rowerowi powiedziałam ,,papa", dopóki ktoś nie usunie lokatora.

Postawiłam jednak na rolki, które grzecznie leżą w szufladzie mojego pokoju. Są normalnie jak fumfel nówka nie śmigane i okazało się, że przez zimę nie nauczyłam się jeździć, ale żeby było profesjonalnie to zrobiłam zdjęcia i wstawiłam na Instagrama. Że niby mega utalentowana i w ogóle #carpediem.


Udało się też zagrać parę partyjek tenisa, siatkówki i oczywiście odkurzyłam swoje planszówki. Myślę też nad zakupem UNO-Jenga. Ktoś z Was ma?

Mała zmianka.

Postanowiłam zrobić coś ze swoją przecież już nieskazitelną urodą. A tak serio zrobiłam sobie kitka i jak zobaczyłam to siano to od razu poszłam   (pojechałam samochodem, żeby był szpan) do fryzjera i zrobiła myślę, że dobrą robotę. Za jakiś czas idę ogarnąć brwi. Strasznie nie lubię tego wyrywania woskiem... Także mam nadzieję, że ten botoks włosowy, hajs który wydałam i fakt rozmawiania z fryzjerką o pogodzie (w cholerę naciągana rozmowa) nie poszedł na stratne.

W październiku idę na wesele, więc, znając życie będzie tak iż dopiero do fryzjera pójdę w październiku. Bazinga.

Rysunek co wygląda jak malowany przez dziecko, ale taki miał być.

Aby ten czas nie poszedł na marne w moim dziwnym świecie postanowiłam się rozwinąć duchowo i artystycznie. Wyciągnęłam swoje akwarele i postanowiłam się nauczyć nimi rysować. Pierwszy obraz na twardej, niczym skała tekturze poświęciłam postaci Małego Księcia. Okazało się, że akwarele bardziej mnie przekonują, niż farby olejne, jednak wciąż lepiej wychodzi mi szkic, dlatego już dziś zabieram się za nową pracę i myślę, czy jej nie połączyć z atramentem, jednak się trochę boje za to brać, chociaż mniej boje, niż pająka :D.


Czekam wciąż na jakieś wieści o tegorocznym programie Mam Talent. Chciałabym zgrać ekipę, a dowiedziałam się że informacje dostanę do końca kwietnia, więc czekam niemiłosiernie i wciąż odświeżam pocztę. Z roku na rok jest coraz lepsza zabawa, więc mam nadzieję, że w tym roku uda mi się uczestniczyć i będzie bomba!


A Wy jak spędzacie te pierwsze słoneczne dni?
#carpediem

A dla Was fajny kawałek!



Na razie to w sumie tyle
Pozdrawiam
Beatrycze
#Śmieszki-Beatrycze


poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Nigdy wiecej zimy #8

Witajcie kochani!

Ludzik
trawiasty
Oskar
Już niedługo wiosna, a przynajmniej mam taką nadzieję. Na chwilę obecną, zamiast kwiatków zaczynają na glebie obradzać psie odchody, a wszyscy bawią się w jedną grę o tytule "nie wejdź na minę". Jednak powoli, powolutku już coś się zaczyna dziać!

Ludzie wiosna idzie!

Postanowiłam dokładnie 21 marca posadzić trawkę w główce mojego ludzika trawiastego imieniem Oskar o którym kiedyś wspominałam. Szkoda, że na dworze takiej nie ma :(
Tak dzisiaj wygląda, jego głowa pokryta została zajebistą trawą!

Wielkanocne obżarstwo.

W tym roku, jak z resztą w poprzednich latach Wielkanocy nie świętowałam. Spędziłam klasycznie z rodzinką, objadając się i grając w moje ulubione gry planszowe. Planowaliśmy wakacje i to, co będzie jutro na obiad. Czyli resztki z wczoraj. Niestety jest zimno i w sumie to, co chciałam zrobić nie wypaliło, ale spotkałam się z paroma osobami, odjebałam zaje*isty koszyczek (o którym zapomniałam i leży do dzisiaj na komodzie nieruszony) i odwiedziła mnie moja chrześniaczka Amelka. Zostały mi jeszcze dwa dni wolnego  (pewnie jak to opublikuje to minus siedem) i mam nadzieję, że pogoda dopiszę, bo w sumie ze względu na to, że pada i piździ jak na dworcu PKP, nic ciekawego nie zrobiłam.



Mam nadzieję, że mazurki, jakieś tam kurczaki nie wejdą mi w poślady, a w cycki. Ale co roku tylko mam nadzieję i na tym koniec.

Zlot motocyklowy.

Ósmego kwietnia dokładnie w mojej ogromnie małej wsi znowu odbył się zlot motocyklowy. O losie obudzili mnie znowu o szóstej, bo ktoś postanowił ZNOWU pod moim domem zacząć palić gumę (to chyba coroczna tradycja), także cały dzień i pracowitą noc byłam zmęczona, padnięta i półprzytomna.

Fanką motocykli nie jestem, ale uważam, że fajnie mieć swoje hobby. Osobiście trochę pospacerowałam, pogadałam z kilkoma osobami, których dawno nie widziałam, a pogoda dopisała świetnie. Ludzi było multum, kolejka po zapiekanki przypominała czasy komuny, a znaleźć kogokolwiek to była masakra masakr, tym bardziej, jak opisuje swoje położenie ,,jestem obok motocykla, przy innym motocyklu". Zlot motocyklowy zawsze mi przypominał początek wiosny, a także zbliżające się wielkimi krokami wiosenne ognisko, na które nie mogę się już doczekać.

A na wiosnę mam masę planów, więc mam nadzieję, że będzie o czym pisać!


Fajny wiosenny kawałek dla Was!

;

Na razie to w sumie tyle.

Pozdrawiam
Beatrycze

#Śmieszki-Beatrycze

wtorek, 13 marca 2018

,,CUDOWNY CHŁOPAK" #7


Witam Was moi kochani!

Będzie przynajmniej jedna nowa kategoria na blogu. Będzie fajniej. Chociaż fajniejsza byłaby już wiosna za oknem... a nie to błoto i te za przeproszeniem psie g*wna na chodniku.

U mnie w ostatnim czasie wpadło troszkę pozytywów (nie, nie chodzi o test ciążowy)
i kilka plusików, także już Wam opowiadam.

Nowość na blogu.

Zdecydowałam się na wprowadzenie nowej kategorii wpisów. Będzie się nazywała ,,Nasze Q&A", podobnie, jak książka o której ostatnio mówiłam. Będzie to kategoria o dupie marynie, kilka pytań do Was, najczęściej głupich i stwierdziłam, że ta kategoria będzie miała 10 wpisów i na tym skończymy, aby Was nie zanudzić. Dodatkowo co jakiś czas w naszych typowych wpisach z serii ,,Śmieszki Beatrycze" będzie mój nieudolny makijaż, a właściwie jego zdjęcie. Jak macie jakieś pomysły z tym związane to walcie. Także to tyle, albo aż tyle.


,,Cudowny Chłopak"

Misja na 2018
Raz na miesiąc
odwiedzić kino.
Tak, w końcu byłam na tym filmie. Minimalnie zaplanowany spontan, ale pomimo tego co się wydarzyło później jestem mega zadowolona z seansu i tym razem 10/10 w skali zajebistości filmowej. Oglądając śmiejemy się przez łzy. Już dawno nie rozbeczałam się w kinie (w szczególności dobiła mnie scena, jak piesek umiera... one zawsze doprowadzają do łez największych twardzieli kina), ale jest wiele scen śmiesznych. Film jest naprawdę zjawiskowy, łatwo pojąć kto jest kim i chociaż historia z pozoru łatwa, to skomplikowana. ,,Cudowny Chłopak" uczy przede wszystkim, jak postępować z ludźmi, którzy wyglądają ciut inaczej niż ,,typowo", że nie każdy z nas jest taki sam, na zewnątrz jak i w środku, a i przede wszystkim, że nasze cechy charakteru i zachowanie często są wynikiem czegoś głębszego.
Jakiegoś wewnętrznego problemu, z którym się bardzo mocno borykamy. Więc czasami oceniając kogoś, warto się zastanowić. Lubie takie filmy z morałem, które bardzo mocno wchodzą w serducho. ~Jak ja mądrze napisałam, poproszę o brawaaaa!

,,Wszyscy powinniśmy przynajmniej raz w życiu dostać owację na stojąco, bo przecież każdy z nas zwycięża ten świat."


Dzień Kobiet.

Kwiatuszek
No drogie Kobietki? Jak tam było u Was? Ja miałam tego dnia osobisty mega zapierdol i w sumie nawet nie zauważyłam tego dnia u siebie. O dziwo nie dostałam ani jednego pudełka czekoladek? Kumacie? Nikt nie chcę mnie podtuczyć, ewentualnie twierdzą, że jestem za gruba, ale nie chcą mi tego wprost powiedzieć (ale to, to w sumie prawda). Także mam w szafce tylko niedobre świąteczne jeszcze czekoladki na które kompletnie nie mam ochoty. W Dzień Kobiet każda z nas powinna zrobić coś dla siebie, a Wy zrobiłyście? Bo ja wybieram się do fryzjera od tygodnia... dzisiaj też i raczej tam nie trafie. Życie jest trudne i ciężkie. Jednak pewna osoba wiedziała, że nie lubię ,,obcinanych" kwiatków więc dostałam takie białe w doniczce (znawca kwiatów - ,,takie białe w doniczce" - powinnam zostać ogrodnikiem) i też przecudny pierścionek, którego boje się nosić, bo po prostu zgubie.
Co ja gadam i tak zgubie. Ja zawsze wszystko gubię. Kwiecie, gdzie jesteś?

A Naszym życzę, abyśmy były twarde jak skała, niezależne i zajebiste! ~spóźnione, ale jednak :D

Niedziela nie-handlowa.

Jak spędziliście niedzielę, w której nie można było iść do Biedronki, czy Auchan (Oszołoma) i kupić cały zapas jedzenia zapobiegający apokalipsie? Lud się błąkał, zamknięty Lidl, zamknięta Biedronka... Bo wiecie ja... ja byłam w pracy. Nie pracuje w handlu i pozdrawiam osoby, które pracują czasem w niedziele... szczególnie lekarzy, strażaków, którzy naprawdę są niedoceniani w naszym kraju. Zapytałam się parę osób, które pracują jako sprzedawczynie w sklepie i ani jedna z nich nie jest zadowolona z faktu wolnego, bo mają szybciej do pracy w poniedziałek/dłużej siedzą w sobotę, a i mają wolnego tyle samo, ale mniej dni pod rząd. No i apropo rządu... co jeszcze wymyślicie ,,dobrego" dla naszego kraju? Moim zdaniem 500+, nowa ustawa o szkolnictwie, czy właśnie zakaz handlu w niedzielę to jedno wielkie g*wno. Jedyne co mi się podoba to fakt, że od paru lat sortujemy śmieci. Jedno na plus.
Szkoda, że w kratkę :(

Kolekcja Agnieszki Osieckiej.

Dostałam taki przecudowny zeszyt z ołówkami od pewnej osoby i nie mam kompletnie pomysłu co z zeszytem zrobić. O ile ołówki fantastycznie sprawdzają się przy dorysowywaniu maleńkich szczegółów moim szkicom, to zeszyt nie mam pojęcia do czego ma mi służyć. Może jakieś pomysły, bo szkoda, aby leżał i się kurzył :).

A na koniec wpisu specjalna wersja uroczej piosenki w wersji bardziej kobiecej niż mogłoby się wydawać!




Na razie to w sumie tyle.
Pozdrawiam
Beatrycze

#Śmieszki-Beatrycze


niedziela, 28 stycznia 2018

BEZmyślnik Zakupowy

Witam Państwa w pierwszym wydaniu naszego hałlu zakupowego!

Jak wiadomo każda kobieta lubi robić zakupy... albo chociaż większośc, no a ja jestem kobietą, na dodatek tą większością. Jedne kobiety walczą w Biedronce o świeżaczki, inne robią normalne zakupy, jeszcze inne kochają się w jakiś markach, a ja? 

A ja kupuje głównie rzeczy, które w ogóle mi nie są potrzebne.

Kurtyna...

Albo może Karyna.

Także o tym więcej mniej będzie ta kategoria.

Bluza marki Samsraj 45 zł
Pierwsza rzecz, jaką kupiłam i o której w ogóle nie warto pisać jest bluza. Bluz mam pełno, więc naprawdę nie wiem, po co ją kupowałam. Mogłam za to kupić jakieś majtki, ale padło na bluzę. Także bluza z funkcją zamka, a jak się zamek otworzy to wychodzą ,,ząbki".
Ogólnie podjarka, gdy chodzisz, zapinasz i otwierasz, ale myśl teraz człowieku, czy jak oddajesz do prania to je otwierasz, czy zamykasz? Owa myśl filozoficzna godna Sofoklesa ciągle siedzi mi w głowie, ale nie mam odpowiednich danych, żeby rozwiązać ową zagwostkę.


Szkicownik Empik 6 zł
Rzecz numer dwa na liście mej bezsensowności to nowy szkicownik. Lubie rysować to fakt, ale na cholere mi drugi, skoro pierwszy prawie nie skończony. Odpowiedź brzmi ,,Z kartą Empik był w promocji". No i mam. Szkicownik, a w środku dwa nieudane szkice. Tak jest jak chcesz coś na szybko nabazgrać. Jeszcze go jakoś fajnie ozdobie i Wam pokaże, ale dzisiaj mam kaca więc nie ozdobie.

No i na koniec koszmetyki. Czyli co kobietki lubiejom najbardziej.

Zacznijmy od szminki i elajnera. No bo to najważniejsze. Szminka jest mega spoko, jak się nią nie pomaluje, ludzie w pracy pytają dlaczego nie jestem pomalowana... ogólnie jest tak czerwona, że ludzie na przejściu na pieszych przy mnie stoją, gdy jest zielone, bo myślą, że jeszcze czerwone.

Szminka 12 zł, reszta nie pamiętam. Ale koc ładny.
,,Elajner" służy dla mnie do narysowania dwóch kresek w kącikach oczu. Nic więcej nie potrafię zrobić, bo wiem, że zjebie sprawę i będę miała masę kresek na oczach i będzie to wyglądać jak marna kopia sylwestrowego makijażu <sorki za świało na zdjęciach, słońce i jego boskość mnie kocha>. Ale ogólnie polecam, jak ktoś lubi czerwień, albo chcę się przebrać za clowna, to jest idealne rozwiązanie. Szminka Wibo eyeliner Ingrid, czy jakoś tak...

No to zostało nam jeszcze kilka pierdół, które kupiłam w ostatnim czasie... znowu sorki za kolejne zdjęcie, ale to był jedyny układ, gdzie cokolwiek jakkolwiek było widać. Tak wiem... jestem chuj*wym fotografem.

Zacznijmy od tej tuby. To krem do stóp. Nie działa kompletnie na nic, ale ładnie pachnie. Mamy też tusz do rzęs, również z Wibo, to powiem, że jest zajebisty i ma super szczoteczkę, przypominającą tą do kibla. Reszta rzeczy jest z Avon. Ta tubka z olejem do frytkownicy to w rzeczywistości olej do włosów. Ale muszę serio powiedzieć, że działa, bo naprawdę włosy, me sztywne... są fajne w dotyku. To czarne pudełeczko to jebane kulki do twarzy, które nieustannie spierdalają mi do szuflady. Ogólnie fajna sprawa, ale nie działa lepiej niż rozświetlacz, także takie 5/10. Ta mała buteleczka obok, którą ledwo co widać, to podkład pod oczy. Jest zajebisty jeśli całą noc siedzisz przed netem, a rano musisz wstać do pracy. Także polecam. Nie pamiętam ile co kosztowało. Tusz chyba 16 zł. Także to na tyle.

Jeszcze nas nie jest tu zbyt dużo, ale mam nadzieję, że taki pomysł pisania haulu blogowego Wam się podoba. Oczywiście takie pisanie nie ma na myśli kogokolwiek obrażać, a tym bardziej innych blogerów, którzy zajmują się właśnie taką profesją. :)

I jak się podobało? Uśmialiście się chociaż troszkę?

Na razie to w sumie tyle
Pozdrawiam
Beatrycze
\
#BEZmyślinik Zakupowy

















piątek, 19 stycznia 2018

Święta święta i po... serniczku #2

Witam Was wszystkich na małym podsumowaniu grudnia i świąt!

Dwa Bałwany - Jarmark Bożonarodzeniowy w Gdańsku
Wiem, że bardzo szybko się obudziłam z tym, ale... no zamykają mojego bloga i nie mogłam nawet skończyć notek związanych ze świętami, także pokrótce i na szybko zrobię to tutaj! Jeszcze chciałam dodać, żeby tak do końca nie patrzyć na to, że mój blog wygląda jak gówno, ponieważ bo ja tu się jeszcze nie mogę ogarnąć. W sumie przez całe życie nie mogę się ogarnąć...


Jak minęły mi przygotowania do świąt?

Owa bombka
To jest to, co lubie chyba najbardziej, ponieważ ten czas jest dłuższy, niż całe święta. W tym roku zaplanowałam masę rzeczy, ale chyba tylko 74,53% udało mi się wykonać <aby to obliczyć do PI dodałam masę ciała przeciętnej foki, podzieliłam wszystko na trzy>. Jako kuchenny nieudacznik postanowiłam w tym roku 3mać się z dala od kuchni i stwierdziłam, że zajmę się kupnem jakiś słodkości, słodyczy itepe. Tak czy siak skończyło się na piernikach i tonie cukierków. Zainwestowałam masę kasy w ozdóbki świąteczne. Zastosowałam się do zasady świątecznego fenszuji... na każdy metr musi być coś świątecznego. Także wyobraźcie sobie moją oazę zwaną potocznie kiblem. Pokrótce choinka zeszłoroczna sztuczna i krzywa, nowe bombki na małą starą rozlatującą się choinkę z Ikei, fioletowe renifery ch*j wie po co, metrowa bombka tarasująca wszystko, jakieś debilne coś z Pepco no i oczywiście samorobny wianek...wieniec... na drzwi z tandetnym dzwonkiem. A i zapomniałabym o romantycznej świeczce.

Fotobudka!
Przed świętami odbębniłam przyjazd ciężarówki Coca-Cola w Gdańsku. Ogólem nie polecam, nuda i zimno. Ludzie stojący na końcu kolejki nie wiedzieli po co stoją. Tak czy siak jarmark w Gdańsku na którym byłam naprawdę polecam, bo wyrobili się lepiej niż rok temu. Jak co roku w czapce świętego Mikołaja wyglebałam się na łyżwach, a w pracy zaszczycił mnie Mikołaj i fotobudka, której wcześniej nawet nie używałam. No i zakupy przedświąteczne. Jeśli chodzi o ten aspekt uczcijmy to minutą ciszy ...

Wigilia i Święta...

Karpia nie miałam bo nikt go nie je. Jako ,,atrakcje" wieczoru wymyśliłam, że dam każdemu zdjęcie związane z daną osobą zrobione w 2017 roku. Ogólnie fajna sprawa. Miałam też ciasteczka z wróżbą, które okazały się do kitu, wróżba to dziwna metafora cholera wie czego, a ciastko które zjadłam okazało się być niejadalne. No, ale żyje...

Jeśli chodzi o prezenty głównym akcentem może być słowo ,,kapcie". Nie dość, że na początku grudnia kupiłam sobie nowe, to mam trzy inne teraz. Nie mówię, że źle. Ale nie wiem które zakładać i dostaje obłędu. Dostałam smartwatcha, którego nie ogarniam, pędzle do makijażu, chociaż nie umiem się malować, ciuchy... akurat fajne i inne takie w sumie... fajne. Pierwszy dzień świąt minął nam na grach planszowych i ogólnie z rodzinką, natomiast drugi zaszczycił mnie bycia mamą chrzestną, w sume fajne doświadczenie, bo jeszcze nie miałam okazji.

Psychodeliczna familia... rodzice, siostra, szwagier i psinka!

A po świętach...

Miałam już dość bigosu i schabowego


Jezusie plamy są na obrusie trza je prać.
kurtyna...

I Sylwester. Z bliskimi i hot dogami w cieście. Też są mi bliskie.
Sorki za ilość zdjęć. Cieszcie się, że nie musicie oglądać wszystkich ... jest tu jakiś limit wysyłanych zdjęć?


Na razie to w sumie tyle
Pozdrawiam
Beatrycze
#Śmieszki-Beatrycze





piątek, 12 stycznia 2018

ZAPRASZAM NA BLOG TYPOWEGO ŚWIRA #1

Czołgiem ludzie!

Witam wszystkich szanownych i szanowanych w roku dwatysiąceosiemnastym. Ja czuje się o rok starsza, śniegu nie ma i chyba nie będzie, a choinka zawadza mi w domu i coraz bardziej przeszkadza. A co tam u Was? Bo u mnie... nowy blog...

Nie chciałam zakładać nowego bloga, ale niestety zostałam zmuszona, ponieważ blog.pl przestaje działać, jak mam być szczera nie potrafię się jeszcze tutaj odnaleźć, czuje się jak bułka bez parówki, ale w końcu pisanie to moja pasja. Pięć lat pisałam na blogu foch4ever.blog.pl , z małymi... dużymi przerwami, chciałam wrócić, a tu bach... pisać można do 31 stycznia, bo zamykają knajpę. Myślałam długo gdzie się odnajdę, ale koniec końców stwierdziłam, że spróbuje tu. Mam małe problemy z odnalezieniem się, jeszcze nie ogarniam wielu funkcji, dlatego blog będzie się zmieniał. Na razie wygląda jak mizerna multipla z rdzą, więc proszę wyglądu nie komentować <o ile w ogóle ktokolwiek tu wejdzie>.

O czym będzie blogas?

Pokrótce, bo większość można przeczytać po lewej stronie o tam -> 
Albowiem blog będzie o tym, jak można cieszyć się z każdego dnia, z każdej chwili. I ja mam się nauczyć i Wy. Będzie masa humoru, śmieszków w moim stylu, śmiechu i zero smutania, jak to mówi moja sąsiadka. Wszystko z delikatnym dystansem do siebie i świata, patrzone w różowych okularach. Dla tych co mnie czytali kiedyś dopowiem, że blog będzie podobny do tamtego, ale tym razem będzie przedstawiał moje życie, czyli kiedy chodzę siku, spać, godziny wypróżniania i ewentualne posiłki  szalone życie niespełno 22 latki, wyjazdy, ciekawe przeżycia, trochę sztuki, moich rysunków, śmiesznych wydarzeń z minionych czasów. Nie będzie tu monologu o niespełnionej miłości, o tym co jadłam na obiad <chyba, że będzie to chleb z płatkami> oraz o tym jak wypełnić PIT. Będzie o dziewczynie ze wsi, która robi wszystko i udowodni Wam, że każdy dzień może być wyjątkowy!



Kategorie na blogu:

  •  Śmieszki Beatrycze (typowy wpis, o mnie, o tym co się działo, zbiór zdarzeń z kilku dni)
  •  Ogłoszenia Patafialne (jakaś krótka informacja, konkurs itp.)
  •  Bezmyślnik zakupowy ? (haul zakupowy w formie bardzo humorystycznej)
Na razie wszystko tutaj się zmienia, więc będzie lekki chaos. Tak czy siak mam nadzieję, że się spodoba i zapraszam wszystkich do czytania! Za każdy komentarz odwiedzę Wasz blog i zostawię po sobie ślad! Dawajcie linki bo i ja chcę sobie poczytać Wasze blogasy i zobaczyć, co macie do powiedzenia!

Trzymajmy się mojego ulubionego cytatu:
,,Kochaj siebie, kochaj ludzi... kochaj życie" 

Na razie to w sumie tyle

Pozdrawiam 
Beatrycze